Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 11 sierpnia 2011

19. Polska - Warszawa

                                                                                
Pocztówkę tę otrzymałam od Desirki jako nagrodę w loterii wakacyjno-rodzinnej. Żałuję, że nie pomyślałam wcześniej, by stworzyć tę notkę 1-go sierpnia. W rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, bo kartka ta przywodzi na myśl takie skojarzenia. Na górze bowiem widać to co zostało z przedwojennej Warszawy i Zamku Królewskiego. Sterta cegieł, gruzów i kawałek kolumny Zygmunta. Tu nie widać tego dobrze, ale strzałka pokazuje powaloną figurę, którą po wojnie odbudowano. Wymagała ona zatuszowania około 200 uszkodzeń i dorobienia lewej dłoni, szabli i krzyża. Tak sobie myślę, że aż dziwne, że komuniści w ogóle ten krzyż pozwolili odbudować. Przecież mógł stać bez krzyża nie? Z tą kolumną to jak i z całą Warszawą. Kompletnie zniszczona przez wojnę, w dłoni może nie szabla a karabin i krzyż także. Wszyscy znamy skutki tego powstania. Dlatego dzisiaj łatwo nam powiedzieć: na co nam to było? A ile by ludzi przeżyło, miasto nie byłoby tak zniszczone. To wszystko prawda. Ale przeczytawszy "Zdążyć przed Panem Bogiem" (choć to akurat o Powstaniu w Getcie Warszawskim) czy "Pamiętnik z Powstania Warszawskiego" mogę chyba stwierdzić, że choć w części rozumiem przyczyny tych tragicznych zrywów (oczywiście w pełni mogą zrozumieć to tylko ci, którzy przeżyli wojnę). Bez zbędnego zagłębiania się w martyrologię i  mity narodowe, chyba trzeba stwierdzić, że my  mamy to we krwi. Mając do wyboru śmierć przez zagłodzenie lub wyniszczenie, już chyba lepiej umrzeć z karabinem w ręku... Pamiętam jakie wrażenie, zrobiły na mnie popowstanczej Warszawy, pierwszy raz obejrzany "Pianista", "Kanał" czy lektura "Pamiętnika z Powstania Warszawskiego"... I wydaje mi się, że w ogóle nie na miejscu są dzisiaj spory o to czy to wszystko było potrzebne, a tym bardziej potępianie tych którzy je wszczęli, bo oni walczyli o lepszą przyszłość, o życie, honor. Myślę, że może jakby wszyscy ci młodzi ludzie, którzy ginęli na ulicach Warszawy, lub co gorsza pod jej ulicami, w kanałach zupełnie zagubieni, zagazowani lub oszalali z rozpaczy widzieli jak wygląda dzisiejsza Polska, machnęliby ręką i powiedzieli, że nie warto. A może jednak by walczyli? Raczej nie walczyli o taki kraj jaki jest teraz i taką Warszawę jaka jest teraz. Oczywiście nie mam na myśli samego wyglądu kraju, bo przecież Warszawę odbudowano szybko (jak twierdzi moja Babcia, zwożąc wszystko co się nadawało do budowy z całego kraju, dlatego np. bardzo długo trwała odbudowa Głogowa), ale o to wszystko co się teraz dzieje z krajem i z ludźmi w nim mieszkającymi. Nie będę się w to zagłębiać, bo musiałabym wejść w tematy polityczne, albo popaść w moralizatorstwo, albo nie daj Boże, znowu pójść w nasz osławiony romantyzm narodowy. Powiem tylko tyle, że szlag mnie trafia jak widzę, jak młodzi ludzie maja głęboko w d... poświęcenie tamtych milionów, nie szanują historii, tego, że ich równolatkowie ginęli, by oni mogli żyć. Wielcy kosmpolici twierdzący, że ten kraj to zadupie i jest im tu bardzo źle. No to proszę bardzo, do widzenia, proszę pojechać do Chin czy gdzie indziej, gdzie nie będzie się szanowało ich wolności ludzkiej. Nienawidzę takich młodych, głupich durniów, którzy plują na całą historię, ale uważają się za wielkich Polaków, wtedy kiedy polscy siatkarze czy Małysz zdobywają złoto....
  Tak już zupełnie na koniec, przypomniała mi się pieśń Krahelskiej, omawiałam ją dwa lata temu z dziećmi z 6 klasy podstawówki muzycznej. Poniżej fragment, utworu warszawskiej syrenki:

Hej chłopcy, bagnet na broń!
Długa droga, daleka przed nami,
Mocne serca, a w ręku karabin,
Granaty w dłoniach i bagnet na broń!

Ciemna noc się nad nami
Roziskrzyła gwiazdami
Białe wstęgi dróg w pyle, długie noce i dni,
Nowa Polska zwycięska jest w nas i przed nami
W równym rytmie marsza - raz, dwa, trzy!

Hej chłopcy, bagnet na broń!
Długa droga daleka, przed nami trud i znój,
Po zwycięstwo my młodzi idziemy na bój,
Granaty w dłoniach i bagnet na broń!

Ps. wiecie, że na zachodzie mówi się, że wyjątkowo źle dobraliśmy sobie nazwę stolicy? W końcu Warszawa to po angielsku Warsaw. Wstawcie spację w połowie słowa.

1 komentarz:

  1. Wow! Alez interesujący post i pocztówka. Brawo, brawo!

    OdpowiedzUsuń