Łączna liczba wyświetleń

środa, 16 listopada 2011

41. Czechy - Praga

Ta kartka to chyba w związku z wczorajszym przeglądaniem pocztówek pod kątem mostów ;) Lubię pocztówki z mostami, wiaduktami, lubię jak wiadomo ładne single, a jeszcze bardziej lubię pocztówki z miejsc w których byłam. Jeśli jeszcze na dodatek jest to pocztówka UNESCO-wa, to już w ogóle pełen pakiet jak to mówił Osioł ze "Shreka" (latam, gadam, pełen serwis!). Pocztówka ta, której uroku zdjęcie niestety nie oddaje w pełni, jest moją jedyną pamiątką z rodzinnej wycieczki do Pragi, którą odbyłam na krótko przed moimi osiemnastymi urodzinami... więc już sześć lat temu. Własnych zdjęć, które byłyby dowodem na to, że jednak tam byłam, nie załączę, bo.... kilka dni przed wyjazdem moja ciotka robiąc mi  blond pasemka totalnie zniszczyła mi włosy. Zamiast włosów miałam siano koloru tlenionego blondu i na KAŻDYM zdjęciu z Pragi wyglądam jak kretyn. Nie przesadzam. Wyglądam jako tako tylko na zdjęciach, na których mnie nie ma ;P. Bardzo lubię tę pocztówkę. Pamiętam, że była droga jak diabli. Praga ogólnie mówiąc jest droga, pamiętam, że szczęki nam opadły, gdy w jakimś sklepie kuzynka zapłaciła za półlitrową wodę mineralną bodajże 40 koron. Pocztówka też kosztowała chyba z 25 (ponad 3 zł). Pewnie bym ich kupiła więcej, gdyby właśnie nie ta cena. Wprawdzie nie zbierałam wtedy pocztówek, a kupowałam je jako pamiątki z wyjazdu, ale pamiętam, że piękne były, więc możliwe, że kupiłabym więcej, ale nie chciałam rodziców naciągać, a wtedy jeszcze nie miałam za bardzo swoich pieniędzy.Wysłaliśmy też jedną  z nich moim dziadkom (gdzie ona teraz jest :P). Dziwne jest tylko to, że nie wybrałam sobie jakiegoś multi... może nie było? Bo ja wtedy stanowczo wolałam multi niż single, twierdząc, że multi pokazuje więcej. No pewnie, że więcej, ale single pokazuje ładniej ;)  Chyba więc po prostu brakowi multi na stojaczkach zawdzięczam tę pocztówkę.
Jak widać przedstawia ona mosty na Veltavie. Na Moście Karola moja rodzinka ma jedno z ostatnich rodzinnych zdjęć. Później Mama zaczęła strzelać fochy na zdjęcia, twierdząc, że jest stara, gruba, ma krzywe zęby, niefotogeniczna, itp, itd. aż do znudzenia.  Pamiętam też, że okazało się, że my z Mamą mamy lepszą orientację w mieście niż mój Tato (a on zawsze się chwalił, że nigdy się nie zgubił :P). Tak nas bowiem zaczął prowadzić do samochodu, że wyszlibyśmy pewnie gdzieś  znowu na Złotej Uliczce  podczas gdy samochód mieliśmy po przeciwnej stronie rzeki. Oczywiście zwiedziliśmy też Hradczany i odwiedziliśmy Bramę Prochową. Ogółem mówiąc, łażenia było tyle i wrażeń tyle, że nogi bolały łazić, ale wracać też się nie chciało. Piękna jest Praga. Oto dowód! Zdjęcie zrobione własnoręcznie (tudzież własnoaparatnie, jak wolicie).



A tak w ogóle. Wspominałam, że tego samego dnia zwiedziliśmy "na szybko" Goerlitz niemieckie? Tato wybrał jakąś dziwną trasę z tego Kożuchowa. Z Goerlitz niestety kartki nie mam, pewnie nie było stojaczków, a niemieckiego  to ja nicht fersztejn, ani tym bardziej nie szprecham, bym mogła zapytać ;)

2 komentarze:

  1. Uwielbiam widok na praskie mosty!

    OdpowiedzUsuń
  2. No, też lubię. Ogólnie Pragę wspominam bardzo ciepło ;)

    OdpowiedzUsuń