Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 17 listopada 2011

42. Polska - Toruń

                                                                                   

Skoro już jesteśmy przy temacie miejsc, które miałam szansę odwiedzić i miejsc UNESCO-wych, to dzisiejsza pocztówka wpisuje się idealnie. Otrzymałam ją od Ani (Anusiak85) jako nagrodę w śfinksnej jesiennej loterii autorskiej. To już trzecia nagroda z tej loterii w tym tygodniu, wczoraj również otrzymałam dwie piękne UNESCO-we kartki od Magdy - warszawską i hiszpańskiej Granady. Na pewno się jeszcze nimi pochwalę. A co ciekawe przecież nawet nie wygrałam ;). Wracając jednak do Torunia i tej pocztówki. UWIELBIAM ją! To moja ulubiona z wydawnictwa akaroa, a muszę przyznać, że wszystkie ich pocztówki mi się podobają. Lubię ją tym bardziej, że sama miałam okazję trzy lata temu odwiedzić Toruń, przebyć most na Wiśle widoczny w tle. Jeśli dobrze pamiętam (checking, tak dobrze ;)) nosi on imię Józefa Piłsudskiego i ma 800 metrów długości. Przechodzi się przez niego idąc od strony Dworca PKP do centrum Torunia, bo są one położone po przeciwnych stronach Wisły. Do Torunia wybrałam się z koleżanką ze studiów - Julitą. Koleżanka pochodzi z Włocławka, a ja mam rodzinę w Kujawsko-Pomorskim, konkretnie w Kcyni, bliżej Bydgoszczy niż Torunia. Tak się jakoś złożyło, że postanowiłam odwiedzić miasto Kopernika, a że nie znam  go oczywiście napisałam sms do koleżanki, czy by mnie po nim nie oprowadziła. Ta zgodziła się chętnie, a nawet zaproponowała mi nocleg u siebie we Włocławku, więc zwiedziła także to miasto (o tym może kiedy indziej), wiec już następnego dnia wsiadłam w pociąg do Torunia. Zwiedzanie rozpoczęłyśmy od widocznego na zdjęciu Bulwaru Filadelfijskiego. Pamiętam, że szerokość Wisły zrobiła na mnie niemałe wrażenie, bo z reguły jeśli widywałam królową naszych rzek, to albo w Wiśle/okolicach, gdzie jest jeszcze niewiele szersza od strumienia, w Krakowie, tudzież w okolicach Tarnowa. Fakt, kiedyś nawet miałam okazję przejeżdżać przez zaporę wodną we Włocławku. Jednak szybko jadącym samochodem szerokość Wisły pokonało się w mniej niż pół minuty, a gdy się szło przez most w Toruniu... to dopiero wtedy Wisła robi naprawdę ogromne wrażenie.  Zresztą widok Starego Miasta z Mostu równiez robi wrażenie, o proszę:



Następnie koleżanka oprowadziła mnie po Starym Mieście.  Pokazała mi Dom Kopernika, Gotyckie kościoły, w tym katedrę Janów, oba Rynki - Nowo i Staromiejski, Mury Miejskie, Baszty - m.in. Koci Łeb. Zwiedziłyśmy także zamek a raczej ruiny zamku krzyżackiego, gdzie złapała nas totalna głupawa na widok którejś zbroi, która wyglądała prześmiesznie. Na murach miejskich zresztą, w pobliżu Krzywej Wieży siedziałyśmy sobie i zajadałyśmy zapiekankami, bo chodzenia było nie mało ;). Muszę przyznać, że Toruń mi się wyjątkowo podobał. Przepiękne miasto z przepiękną architekturą. Byłam nim zachwycona i kilkakrotnie potrącałam ludzi na ulicy, bo chodziłam gapiąc się w górę na detale architektoniczne. Dobrze, że teren jest w większości zamknięty dla ruchu kołowego, więc nie skończyło się to dla mnie źle. Wtedy też sobie kupiłam na pamiątkę pocztówkę z Torunia. Dzisiaj się zastanawiam, co mnie podkusiło by kupić, takie multi! Oto ono ;)


1 komentarz: