Łączna liczba wyświetleń

piątek, 24 czerwca 2011

11. Holandia - Breda

Kartkę tę przewiózłszy ją przez około 1110 km Europy dotachał mi na święta Wielkanocne mój Tato, wraz z taką jak ten Petitkowy: Dworzec w Amsterdamie . Mam dokładnie identyczną, więc nie będę wklejać obu ;). Dworzec nawet bardziej mi się podoba, szczególnie, że był niespodzianką, poprosiłam o kartki z Bredy, a Tato jeszcze na postoju busa wyskoczył szybko do kiosku w Amsterdami i kupił drugą, ale ta z Bredy też jet całkiem przyzwoita. Sama Breda to jedno z większych miast w Holandii, zamieszkuje je blisko 170 tysięcy mieszkańców, wiec można je porównać do polskich miast wojewódzkich - takich jak Olsztyn czy Rzeszów.  Leży ono w południowo- zachodniej części kraju wiatraków tzw. Brabancji Północnej, blisko granicy z Belgią i około 40 km od Rotterdamu. W Bredzie znajduje się kilka interesujących zabytków m.in. gotycki kościół Grote Kerk wid oczny w tle na widokówce. Odbywają z nim zresztą nawet polskie msze, bo Breda to największe skupisko Polaków w Holandii (z czego zapewne są niezadowolenie i robią kolejne nagonki w mediach ;/). Chyba zapomnieli mili państwo, że im Maczek ratował szanowne 4 litery ;), to właśnie polski generał i jego Brygada wyzwoliła miasto w 1944 roku, za co zresztą otrzymał honorowe obywatelstwo Holandii. Polski generał do dzisiaj leży na cmentarzu w Bredzie. Co jeszcze z zabytków? Oczywiście stare miasto, zamek, oraz coś o czym pierwsze słyszę, tzw "Beginaż" czyli jak mówi mądra ciocia Wiki do spółki z Wujem Google: miejsce gdzie mieszkały beginki - laickie, religijne stowarzyszenia kobiet, rzadko mężczyzn.

wtorek, 21 czerwca 2011

10. Włochy - Rzym - Łuk Konstatyna

Kolejna z pocztówek otrzymanych od D.  na rocznicę związku. W ogóle mnie nie zdziwiło, że wybrał między innymi tę. Sądzę, że gdyby miał wybrać tylko jedną, też wybrałby pocztówkę z Rzymu, bo to jest miasto, które najbardziej chce odwiedzić (ku mojemu niezadowoleniu, że nie jest to Barcelona, wtedy byłoby mi łatwiej namówić go na podróż ;)). D. uwielbia historię, czasy gladiatorów, itd. więc upodobał sobie właśnie Rzym. No więc nie mogłam nie dostać kartki z tego starożytnego miasta ze specjalną dedykacją ;).
Sama pocztówka przedstawia Łuk Konstantyna po włosku Arco di Constantino. Łuk  ten został zbudowany w latach 312- 315 dla uhonorowania dziesięciolecia sprawowania władzy przez cesarza Konstantyna oraz dla uczczenia jego zwycięstwa nad Maksencjuszem. Wydawać by się mogło, że trzy lata to dużo jak na zbudowanie jednego tylko łuku, ale zauważmy, że jak już Rzymianie coś zbudowali, to trwa do dziś, nie to co nasze PRLowskie budowle, które już teraz straszą zawaleniem... Dużego nakładu czasu wymagały zapewne również bogate zdobienia, które pokrywają powierzchnie 21 metrowej budowli (21 metrów to jego wysokość, na szerokość zajmuje 27 metrów). Łuk posiada elementy sztuki rzymskiej z okresu dynastii Antoninów oraz czasów późnoantycznych. Do tych pierwszych należy zaliczyć dwie płyty reliefowe z czasów Marka Aureliusza, umieszczone nad bocznymi przelotami. Płyty te pochodzą najprawdopodobniej z nie zachowanego łuku wzniesionego ku jego czci. Przedstawiają one Aureliusza przyjmującego hołd po zwycięstwie w wojnach naddunajskich, przekazanie władzy wybranemu wasalowi, scenę nagradzania żołnierzy oraz składania ofiary bogom. Po prawej stronie można zobaczyć Colloseum.
I jeszcze tylko jedna uwaga, tutaj tego nie widać, ale widać na zdjęciach które można odnaleźć w Internecie, w tle w przelocie Łuku widać nowoczesna tarasowe budynki mieszkalne. Nie wiem jak Wam, ale mnie się wydaje, ze w taki miejscu i w pobliżu takich zabytków nie powinno się stawiać obrzydliwej developerki. Rozumiem, że ludzie muszą gdzieś mieszkać, ale dlaczego nie zbudować czegoś pasującego do starej części miasta? Ponoć tak samo jest na Krupówkach u nas. Obok chat w stylu zakopiańskim, współczesne biurowce - obrzydlistwo!

poniedziałek, 20 czerwca 2011

9. Polska - Poznań

Kartka przywędrowała do mnie z Poznania od Mikisa i stanowi świetną pamiątkę. Udało mi się załapać przynajmniej na trzecią część zabawy w PL-200000 i zdobyć kartki z podpisami kilku osób z forum ( a przy okazji też poznać kilka osób ;)). Wybitnie mi się ta widokówka podoba. Zastanawia mnie nawet czy fotograf jest tak zdolny czy jednak wspomógł się nieco jakimś programem graficznym ;) Mniej ważne, ważne, że kartka jest fantastyczna. Moja druga z tego miasta, pierwszą przywiozłam osobiście w wieku 18 lat, kiedy to wracając z okolic Bydgoszczy od rodziny zahaczyliśmy o Poznań. Akurat nam się udało i trafiliśmy na godzinę 12:00 na Rynek i miałam okazję zobaczyć trykające się koziołki. Muszę przyznać, że Poznań mi się wyjątkowo podobał. Rynek poznański, jak dotąd uważam za najładniejszy w kraju. Moim skromnym zdaniem bije na głowę nawet Krakowski ;). A na widokówce przedstawiono Katedrę Św. Piotra i Pawła. O ile się nie mylę i jest to ta Katedra, od której można mniej więcej w kwadransik dojść do Rynku, to miałam okazję właśnie od niej zacząć zwiedzania Poznania, bo w pobliżu udało nam się znaleźć parking. A jeśli nie ta, to proszę o wyprowadzenie mnie z błędu ;)

piątek, 17 czerwca 2011

8. Francja - Toulouse

    Zestaw trzech kartek z francuskiej Tuluzy kupiłam na all, raptem za 4 zł już z przesyłką, więc myślę, że się opłacało ;) Kartki są wprawdzie z obiegu, ale ja naprawdę takie lubię. Nie wiem, która z nich jest najstarsza, bo ta z widokiem katedry w ogóle nie ma stempla ani znaczka, najwyraźniej została wysłana w kopercie, bo jest calusieńka zapisana niespecjalnie ładną kursywa, po francusku oczywiście, więc zrozumiałam jedynie słowa: Cher ami, Touluse, Je i Vous, więc nie za dużo ;) Ten kolaż, który mnie wyjątkowo urzekł również nie ma stempla, ale za to znaczek z 1990 roku, z kolei trzecia kartka, z placem ma i znaczek i nadmiar stempli, które przebiły na drugą stronę :( Nawet trudno mi powiedzieć, która podoba mi się najbardziej, bo wszystkie są świetne, do wyboru był jeszcze zestaw z Cambridge, Prowansji i kilku innych miejsc, ale ostatecznie wybrałam ten.
Toulusa, jak zresztą informuje kartka z placem, leży w regionie Midi Pyrenees, czyli jak łatwo się domyślić środkowym obszarze Pirenejów. Jest to dość spore miasto, zamieszkiwane przez 435 tysięcy mieszkańców. Warto wspomnieć, że miastem partnerskim Tuluzy jest Bydgoszcz. Miasto jest ważnym węzłem komunikacyjnym Francji, obsługuje zarówno pociągi jak samoloty oraz statki rzeczne (posiada port rzeczny). Ponadto Tuluza posiada również metro. Jest to też trzecie obok Paryża i Lyonu miasto uniwersyteckie Francji, co rok stolica regionu przyciąga rzesze studentów, czego zasługą jest niewątpliwie piękno starożytnego miasta, niegdyś zamieszkiwanego przez Wizygotów. Warto też wiedzieć, że miasto te jest nazywane różowym ze względu na kolor  czerwonej cegły, z której zbudowane są elewacje wielu budynków. A zresztą zobaczcie sami ;) Naprawdę mnie ta nazwa nie dziwi ;)


  
                                   

środa, 15 czerwca 2011

7. Izrel - Jerozolima

Pocztówka przedstawiająca Święte Miasto wyznawców trzech religii, niestety nie przywędrowała do mnie z samego Izraela. Przybyła do mnie ze słynnego sklepiku dworcowego w rękach mojego D. jako jedna z różnych kartek, które miały zamiast kwiatków stanowić prezent na trzecią rocznicę związku ;) A zatem nie przebyła nawet kilometra, ale ucieszyła mnie bardzo ;) Wraz z nią wzbogaciłam się m.in. o kartkę z Rzymu,  z dedykacją, która powaliła mnie na kolana, naprawdę śliczną kartkę przedstawiającą Plac Czerwony (jeszcze ją tu wkleję) oraz m.in. kartkę ze słowackiego Lubovnianskiego Hradu, która zmyliła mojego D. ,bo było na niej napisane: Slovenskie kralowskie mesta. No to jak słoweńskie, to słoweńskie, prawda? ;) A nie słowackie.  Chciał wybrać mi coś z krajów, z których nie mam nic, dlatego połasił się na tę Słowenię - Słowację, a  tu jednak psikus. Nieważne zresztą czy słowacka czy słoweńska, jest ładna!
   Z tą Jerozolimą to trafił, nie miałam dotąd nic z Izraela i znając moje szczęście do wysyłanych kartek, które są rejestrowane najszybciej po miesiącu, to doczekam się tego za rok, może dwa.
   Jarozolima, jak powiedziano, to miasto trzech religii - judaizmu, islamu oraz najmłodszego chrześcijaństwa. Każda z kultur czci w Świętym Mieście co innego. Dla przedstawicieli  judaizmu  święta jest Ściana Płaczu - jedyna pozostałość po legendarnej wręcz Świątyni Jerozolimskiej, zbudowanej za czasów, nie mniej legendarnego króla - Salomona. Muzułmanie z kolei odwiedzają miejsca, do których miał przywędrować ich największy prorok - Mahomet: meczet Al-Aksa oraz Kopułę na Skale. Chrześcijanie zaś wielbią Jerozolimę jako miejsce odkupienia, tłumnie odwiedzają Golgotę oraz Bazylikę Grobu Bożego. Ze względu  na tę wielokulturowość, Jerozolima od wieków jest miejscem sporów religijnych. Warto zaznaczyć, że u początku XXI wieku w mieście tym znajdowało się: 1204 synagogi, 158 kościołów i 74 meczety. Ilość ogromna, ale nie zapominajmy, że to największe miasto w tym państwie, zarówno pod względem powierzchni, jak i liczby mieszkańców.
   A sana widokówka przedstawia widok na Wzgórze Świątynne, ta żółta kopuła to właśnie Kopuła na Skale. Święte miejsce Muzułmanów.

sobota, 11 czerwca 2011

6. Anglia - Londyn

     Pocztówkę dostałam od Nikuś, przebyła więc ona około 1400 km (przynajmniej odległość powietrzna między Pyrzowicami a Luton to 1362 km). Otrzymałam ją jako nagrodę w loterii londyńskiej. Nie poszalałam w niej za bardzo i nawet chciałam zrezygnować z nagrody, bo tak trochę głupio, ani punktu nie zdobyłam a nagrodę tak... Jednak gdy zobaczyłam tę kartkę w skrzynce, to wyrzuty "sumienia" mi przeszły ;) Jest fantastyczna, choć może tego nie widać, bo skanera nie mam i wrzucam zdjęcia. Niby multi, ale  ja nie jestem tak źle nastawiona do multiview jak większość postcrosserów. Nikuś chyba czytała w moich myślach, bo właśnie Big Ben marzył mi się jako pierwsza karta z Anglii.
   Myślę, że samego Biga Bena nie trzeba przedstawiać, bo to symbol Londynu i każdy z nas coś o nim słyszał. Pokazuje on Londyńczykom czas już od ponad 150 lat i co warto podkreślić, jest punktualny niczym szwajcarski zegarek, w ciągu całej historii jego działania niezmiernie rzadko zdarzało się jego opóźnienie lub popsucie. Niemniej w 1949 roku Big Ben odnotował 41 minut spóźnienia, po tym, jak na wskazówce zegara usiadły ptaki. Potem w sylwestrową noc, w 1962 roku, spóźnił się o 10 minut. Tymczasem pierwszy raz zegar zatrzymał się w 1997 roku.
   Ten ogromny zegar waży 14 ton i mierzy 96 metrów (choć znalazłam też info, że 100, jednak te 96 się powtarzało), jego odgłos można usłyszeć codziennie w radio BBC. Budowla reprezentuje sobą architekturę neogotycką a jej nazwa - Big Ben prawdopodobnie wzięła się od imienia sir Benjamina Halla, głównego komisarza robót w 1858 roku, gdy wieszano dzwon.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

5. Polska/ Słowacja - Dolina Pięciu Stawów Spiskich

     Przyznaję, że zastanawiałam się gdzie zaklasyfikować tę kartkę, do kartek polskich czy słowackich. Wzięło się to stąd, że wydana została przez polskie wydawnictwo Limba, napisy i zdjęcie zrobione zostały w Polsce i przez Polaka, ale sama Dolina Pięciu Stawów Spiskich leży już w granicy Słowacji. Niemniej, zakwalifikowałam do polskich ;) Kartka przywędrowała do mnie w torebce mojej Mamy, a do niej, w plecaku uczennicy gimnazjum, w którym Mama pracuje. Uczennica była ostatnio na wycieczce w Zakopanem, a że moja Mama wspomniała, że bardzo lubię kartki pocztowe, panna E. przywiozła mi tę. Ma dobry gust, bo pocztówka ta z miejsca trafiła do moich ulubionych. Tu tego nie widać tak dobrze, ale ma fenomenalne kolory. Jest po prostu piękna.
      A sama Dolina Pięciu Stawów Spiskich? Jej oryginalna nazwa to: Kotlina Piatich Spišskych plies. Jak pisałam położona jest w słowackich Tatrach Wysokich, wznosząca się nad Doliną Małej Zimnej Wody (Malá Studená dolina) i oddzielona od niej ścianą stawiarską. Głównymi zbiornikami wodnymi doliny jest Pięć Stawów Spiskich, od których wzięła ona nazwę. Najwyżej położony z nich jest Zadni Staw Spiski (2022 m n.p.m.), największy zaś Wielki Staw Spiski. Pozostałe jeziorka to Pośredni, Niżni i Mały Staw Spiski. Dolina ta jest górną częścią większej doliny - Małej Zimnej Wody. W Dolinie Pięciu Stawów Spiskich można także zobaczyć wodospad Złotą Siklawę

czwartek, 2 czerwca 2011

4. USA- Tuscon

                                                     

Jest to drugi off jaki otrzymałam poprzez  postcrossing. I jak dotąd jedna z ładniejszych kartek jakie otrzymałam. Dotarła ona do mnie blisko miesiąc temu,  pokonawszy, bagatela:
9,627 km, niniejszym jest na chwilę obecną kartką, która dotarła do mnie pokonawszy najwięcej kilometrów ;). Nadawczyni - Anamarie napisała, że kartka przedstawia krajobraz pustyni w Arizonie, niedaleko Tuscon, gdzie została nadana. Miasto te znajduje się około 200 km od stolicy stanu - Phoenix.  Ani na rewersie, ani awersie nie jest napisane, cóż to za miejsce, wiec pozostaje mi uwierzyć Aniemarie. Nadawczyni pisała także, że w Tuscon zbliża się lato, zapowiadane na wyjątkowo suche ze średnią temperaturą oscylującą w graniach 111 stopni Farenheita. Nie jest to wprawdzie filmowe 451 (temperatura, w której pali się papier), ale gdy przeliczy się to na Celsjusze, to i tak wychodzi "zaledwie" 43 stopnie. Nie wiem jak Wy, ale ja mam dość już po 30 ;). Sam obrazek przedstawiający pustynię i górę w tle sprawia wrażenie, że jak na pustynie, to jest to okolica wyjątkowo zielona, ale to tylko pozory. To właśnie w tych okolicach notowane są najwyższe średnie temperatury w USA (oni to mają rozpiętość! Alaska, Miami, Arizona!). W dodatku, gdy tak patrzę na tę kartkę, to ma ochotę zobaczyć jakąś pustynię...choćby Błędowską, daleko nie mam! Mój D. mieszka w Dąbrowie Gorniczej, a Błędów jest jej dzielnicą..., no, ale doczekać się nie umiem od dwóch lat, by mnie tam zabrał ;)