Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 4 lipca 2011

12. Polska - Lubuskie i Dolnośląskie

Przez ostatni tydzień intensywnie zwiedzałam województwa: Lubuskie i Dolnośląskie. Moja Babcia mieszka niecałe 30 km od Zielonej Góry, w miasteczku o wdzięcznej nazwie Kożuchów i to właśnie tam się udaliśmy. Na początku oprowadziłam swojego D. po Kożuchowie, bo tam też jest co zwiedzać, nakupiłam oczywiście całe mnóstwo pocztówek we wszystkich możliwych (ośmiu) wzorach. Niestety wszystkie są multi, jedną z ładniejszych prezentuję poniżej:

:

Następnie zwiedziliśmy Zieloną Górę (no, tak właściwie to tylko deptak i Stare Miasto) oraz Lubuskie Muzeum Wojskowe w Drzonowie. Muszę przyznać, że kartkami z Zielonej Góry byłam nieco zawiedziona, bo mieli prawie i wyłącznie większy, niestandardowy format i multi, na każdej też prawie był widok Palmiarni i winogron (w końcu ZG to miasto wina i Bachusa, nie wiem czy gdzieś jeszcze znajdziecie w Polsce Muzeum Wina i Tortur - tak tortur, nie wiem co ma wino do tortur ;)). No, ale udało mi się też dorwać naprawdę piękną perełkę (standard i single jak widać! w dodatku piękny jesienny widoczek!

                  

Z Muzeum Wojskowego również przywiozłam kilka kartek, ale myślę, że zaprezentuję je kiedyś wraz z kilkoma zdjęciami zrobionymi przez D. Ogólnie mówiąc miejsce polecam do odwiedzenia, ale najlepiej zmotoryzowanym. My korzystaliśmy z PKS-u. Nie dość, że nie była to najtańsza impreza, to w dodatku Drzonów, to nie ubliżając, urocze, ale jednak totalne zadupie i PKS-y dojeżdżają tam raz na dwie godziny. Ale jak kto lubi samoloty, czolgi, helikoptery, działa samobieżne, katiusze itd, itp, będzie w siódmym niebie.
   Następnego dnia zwiedziliśmy z kolei Bytom Odrzański oraz Głogów. Miasta oddalone od siebie o nieco ponad 20 km, ale Bytom leży już/jeszcze w Lubuskim, a Głogów w Dolnośląskim. Z tego co wiem to Lubuszanie, jakoś do tej pory nie potrafią znieść tego, że Dolnośląskie zagarnęło prawie wszystkie większe i ważniejsze miasta. Tak czy owak, wracając do wycieczki. Bytom Odrzański to urocza mała mieścina z pięknym ryneczkiem i absolutnie fenomenalnymi kamiennymi schodkami prowadzącymi nad Odrę oraz do przystani dla kilku łodzi szumnie nazywanej portem. Generalnie miasteczko jest bardzo ładne i bardzo zadbane, ale co tu dużo gadać do zwiedzenia w maksymalnie dwie godzinki, więc mieliśmy dużo czasu na zrobienie kilku zdjęć (m.in. w rzeźbą kota w butach, ktory prowadzi do domu pijaka ;)) oraz znalezienie poczty. Wybór mieli mały, ale za to kartki ładne, zakupiłam sobie m.in. taką oraz taką:

                                               

Na koniec pozostał więc Głogów, średniowieczny gród, który zaskoczył nas tym, że mało w nim było zabytków, różowym mostem nad Odrą (tzn. ja ten most kojarzyłam, bo widzi się go wjeżdżając pociągiem do Głogowa, ale dotąd nie wiedziałam, że to jest Most Tolerancji - żartowaliśmy z tego aż do dzisiaj z moim D.), oraz tym, że w na pół miasta zaznaczonego na mapie, były tylko dwie poczty, z których w głównej przy dworcu PKP nie było widokówek ;) Na początku zatem zakupiłam jakieś srednio urodziwe multi w kiosku 
(z widokiem mostu oczywiście! ale lepszy rydz niż nic), a później gdy już zwiedziliśmy rynek, zamek, mury i kilka innych zabytków, odpoczęliśmy w parku ruszyliśmy na poszukiwania drugiej poczty. Znaleźliśmy ją obszedłszy całe centrum i osiedle Chrobry i okazało się, że wybór tu także nie jest jakiś rewelacyjny. Wybrałam więc tylko kartki z DDK, z których najładniejsza jest poniższa:
                                     
                                  
W zasadzie przedstawia też one wszystkie ważniejsze punkty turystyczne. Mimo to i tak polecam Głogów od odwiedzenia ;) Całkiem ładne miasto, z bardzo ładnym, choć nowym Rynkiem... a poza tym w sklepie z chinszczyzną niedaleko dworca PKP kupiłam tanio album na pocztówki ;) Od soboty niestety lało, więc nic więcej nie zwiedziliśmy. Bardzo chciałam pojechać do Parku Mużakowskiego, bo z Żar, to jest naprawdę blisko, ale niestety... z całym szacunkiem Żary mają tak tragiczne połączenia z resztą województwa, że musielibyśmy wracać z 6 przesiadkami i zapłacić za to z 70 zł... no więc musieliśmy podziękować. Ale za to, jeśli już mowa o UNESCowych miejscach, kiedy mieliśmy przesiadkę we Wrocławiu miałam okazję spotkać z Piotrkiem, z którego to spotkania wyniosłam m.in. tę śliczną kartkę z widokiem Hali Ludowej i Iglicy:

                                         

I tak już zupełnie na koniec dodam też, że moja Ciocia podarowała mi kilka kartek m.in. przywiezioną niedawno z Frankfurtu nad Odrą oraz... swoje dwie stare pocztówki, jedna przedstawia województwo łomżyńskie! Jest świetna!