Łączna liczba wyświetleń

środa, 26 października 2011

37. Norwegia - Sunndalsora

    Muszę przyznać, że mam szczęście do offów ze Skandynawii. Jak wiadomo dostać kartkę z Finlandii to żadna sztuka, można ich dostać kilka na tydzień nawet (jakkolwiek ja na 25 otrzymanych, mam dopiero dwie, obie mocno średnie). Gorzej już jest ze Szwecją oraz Norwegią, bo mają mało użytkowników. (Na dzień dzisieszy Szwecja 700 a Norwegia 701 - zabawny zbieg okoliczności ;)). Pomimo tego, że użytkowników mają po równo, najtrudniej dostać Szwecję, bo na to wygląda, że ledwo przekroczyli 30000. Ja Szwecję z ID 28270 dostałam już po dwóch miesiącach uczestnictwa w postcrossingu - w lipcu. Niedawno dostałam także zlotową Danię. Brakowało więc tylko Norwegii. I proszę, jest. Moje trzecie najmniejsze ID (po Luksemburgu i wspomnianej Szwecji).
     Pocztówka z małej wioski Sunndalsory, dotarła do mnie w 10 dni pokonując 1,521 km. Nadawca, emerytowany pracownik fabryki wyrobów z aluminium, rozpisał się w wiadomości, więc tym bardziej będę darzyć pierwszą pocztówkę z Norwegii dużym sentymentem. Wspomniał m.in., że kiedy w latach 50 zakładano fabrykę (w wyniku działań w ramach planu Marshala) zjechało w te okolice mnóstwo ludzi z całej Norwegii. Tu założyli domy i rodziny. Sam nadawca pisał, że ma bardzo dużą rodzinę, choć ma 53 lata wciąż ma oboje rodziców, ma już także wnuczki, z których jedna założyła mu konto na PC :). Z jego kartki dowiedziałam się także, że Sundalsora to niewielka miejscowość położona na czele fiordu, między górami o wysokości blisko 2000 metrów. Jest więc nieco odcięta od kraju. Ale za to rzeka, nad którą leży wioska (i dzięki któej można było założyć tę fabrykę aluminium, bo do tego była potrzeba energia wodna) jest niezwykle bogata w łososie i pstrągi. Chcę tam! Chcę na łososia i pstrąga po norwesku <mniam>. Za dostęp do łososi, i innych ryb, chyba bym nawet zniosła, że tam zimno i ciemno przez większość roku ;)

poniedziałek, 24 października 2011

36. Luxemburg


Trochę zapuściłam bloga ostatnio. Może przez to, ze prawie nic nie dostaję ostatnimi czasy. Październik jest najgorszym miesiącem od czerwca, który też był tragiczny. No więc skoro niewiele przychodzi pokażę kartkę, która dotarła do mnie już prawie półtorej miesiąca temu. Jest to moje najniższe ID. LU-10801. Podróżowała tylko trzy dni i co ciekawe otrzymałam ją kilka dni po tym, jak w telewizji oglądałam program Makłowicza z Luksemburga. Pamiętam, że oglądając ten program pomyślałam sobie, że pewnie minie trochę czasu zanim doczekam się kartki z tego niewielkiego kraju, bo jest tylko 82 userów stamtąd. Ilu jest nieaktywnych, to już inne pytanie.  Mnie wylosowano Pani z numerem 2 z tego kraju i takim sposobem stałam się posiadaczką sympatycznego multi. Szkoda tylko, że nie podano żadnych informacji na temat budynków przedstawionych na kartkach, bo lubię później dowiedzieć się czegoś więcej o miejscu, z którego posiadam pocztówkę ;)

środa, 12 października 2011

35. USA - New York

Przyznam szczerze. Nie chciałabym mieszkać w Nowym Jorku. Ta pocztówka, choć jest śliczna, również mnie do tego nie zachęciła. Mam wrażenie, że ludzie żyją tam jak w mrowisku. Samo miasto ma ponad 10 milionów mieszkańców. Aglomeracja, jeszcze raz tyle. 20 milionów ludzi na stosunkowo niewielkiej przestrzeni. Mam wrażenie, że to miasto jest bezduszne, zabija indywidualizm. Jest po prostu niebezpieczne. Bardziej sypialnia niż miejsce do życia. Taki trochę matrix. Nie, z pewnością nie chciałabym mieszkać w mieście, które nigdy nie śpi. Mając do wyboru malutkie, stare miasteczko gdzieś we Francji, Hiszpanii czy Irlandii, a tak ogromne miasto jak Nowy Jork, wybrałabym małą mieścinę. Nie znoszę wielkich, nowoczesnych miast, bez wielkich zabytków czy historii. Powiecie, jak to, że Nowy Jork, nie ma zabytków? A choćby Statua Wolności? Jasne, z chęcią bym ją zobaczyła. Tak samo jak Empire State Building czy Ellis Island? I to w sumie większość zabytków Nowego Jorku. Chciałabym zobaczyć to miasto, ale jestem pewna, że bym go nie pokochała. Ja kocham to co stare i z duszą. A nie to co nowe i bezduszne.. Ale kartka jest śliczna ;) Przrbyła 6,863 km w 9 dni. Szybciutka nie? Dodam też, że nadawczyni pisała, że kilka dni przed wysłaniem mi kartki była na wystawie poświęconej Europie Wschodniej, z której dowiedziała się wielu ciekawych rzeczy m.in o polskich artystach. Wszystko fajnie.... tylko powiedzcie mi, dlaczego WSZYSCY myślą, że Polska leży w Europie Wschodniej? Niemcy to Zachód a Rosja , Litwa, Ukraina, Białoruś już Wschód... chyba coś musi być po środku, prawda?

wtorek, 4 października 2011

34. Dania - Kopenhaga

Chyba założę osobną etykietę na blogu na kartki ze zlotów i spotkań postcrosserów. Ta jest już trzecią taką kartką. Pierwsza była ze spotkania PL-200000, druga ze zlotu w Krakowie, a teraz jeszcze miałam szczęście dostać od Mikisa pocztówkę ze międzynarodowego zlotu postcrosserów w Kopenhadze. Przyznam, że po tym jak się okazało, że pocztówki są tam niemożebnie drogie, a znaczki jeszcze bardziej, nie liczyłam na żadną pocztówkę z Danii, a tu proszę, jednak! W dodatku taka ładna! Bo jak tak później przejrzałam kartki wysyłane z Danii, to na kilkanaście/dziesiąt stron zafavowałam może dwie. Albo tam jest marny wybór kartek, albo Duńczycy mają zły gust, bo jak widać (a inni forumowicze dostali ładne kartki) to jak się chce, to coś ślicznego można znaleźć. 
  Sama Kopenhaga powierzchniowo jest miastem niewielkim, zajmuje tylko 88, 25 km kw. Mimom to miasto wraz z przyległą aglomeracją zamieszkuje ponad milion mieszkańców (z nieco ponad 5 ml całkowitej ludności Danii, nie wliczając jednak Wysp Owczych i Grenlandii). Symbolem miasta, podobnie jak symbolem Warszawy jest Syrenka. O ile jednak Sawa jest legendarną i mityczną syrenką, tak ta kopenhaska jest wzorowana na jednej z baśni najbardziej chyba znanego mieszkańca Kopenhagi, a może i najbardziej znanego Duńczyka - Hansa Christiana Andersena.
  Na widokówce widzimy jedną z ulic  miasta - Sankt Peders Straede w tzw. Latin Quarter - jednej z najstarszych części miasta, której nazwa wzięła się stąd, że to tu położony jest uniwersytet. Jak wiadomo do pewnego czasu studencie w całej Europie używali łaciny. Ta XVII- wieczna dzielnica Kopenhagi dzisiaj nazywana jest miejscem "do relaksu" znajduje się tu mnóstwo kafejek, antykwariatów, pubów, butików, wciąż jest tu mnóstwo studentów.
  Co jeszcze można powiedzieć o Kopenhadze? Ciekawe jest chyba to, że w 2000 roku Kopenhagę połączono ze szwedzkim Malmo mostem. Właściwie most to chyba nie odpowiednie określenie gdyż tak naprawdę są to:  most długości 7845 m, sztuczna wyspa o długości 4055 m i tunel o długości 3510 m. Niestety przejazd przez most jest płatny. Uhm... a jak były w styczniu Mistrzostwa Europy w Piłce Ręcznej w Malmo i był mecz między tymi dwoma państwami, kibice z Danii prawie zakorkowali most... ;)