Łączna liczba wyświetleń

środa, 11 stycznia 2012

53. Polska/ Niemcy - Park Mużakowski/ Muskauer Park



Jutro kolokwium, a ja postanowiłam sobie przypomnieć letnie wycieczki ;) I oto jest. Pamiątka-niepamiątka z wycieczki do Parku Mużakowskiego. Dlaczego pamiątka-niepamiątka? Bo nie kupiłam jej w Łęknicy, ani w Bad Muskau, ani w ogóle w parku, a nawet nie w jego pobliżu i nie w dzień wycieczki. Kupiłam ją jakiś czas później w okolicach Żagania, bo tam chyba wydają te pocztówki. Wzięłam ją, bo lubię mieć pamiątkę z wycieczki. Z tyłu piszę wtedy datę takiego wypadu i wkładam do albumu. Nie jest to zbyt ładna pocztówka, niemniej chyba jedyna jaką mogłam dostać. A właściwie i to nie jest do końca prawda.
 A było to z tym tak. Wybraliśmy się tam w drugim tygodniu lipca z moją Mamą, Bratem i przy okazji zabraliśmy Kamilę - moja dziewięcioletnią wtedy kuzynkę ( w końcu to już pół roku temu było). Miałam w planach wybrać się tam dwa tygodnie wcześniej z Dominikiem, ale byliśmy skazani na pociągi i autobusy, a połączenia z Kożuchowa są tak tragiczne, że musielibyśmy jechać z 5-6 przesiadkami autobusowymi, przez Rzym i Krym. Musiałam odpuścić, ale tak trułam rodzince, że postanowili spędzić aktywnie ten upalny wakacyjny dzień. Czesio - czyli gps brata, wskazał nam 60 km do celu, później się okazało, że było ich prawie 100,  ale jakoś dojechaliśmy, na ostatniej prostej mijając z setkę pań sprzedających swoje usługi na odcinku może 10 km. Była niedziela, więc niestety na kartki z Łęknicy nie liczyłam, poczta nie działa, kioski z reguły też nie. Mama nie miała gdzie za bardzo wymienić złotówek na euro, ale byliśmy wręcz przekonani, że na terenie/ w pobliżu zamku będzie można płacić w obu walutach, albo tam wymienić pieniądze. Wybraliśmy się z samymi złotówkami. Weszliśmy więc do parku, minęliśmy most graniczny na rzece i doszliśmy na terytoria przyzamkowe już na stronie niemieckiej. Tam w "folwarczkach" dla służby mieszczą się teraz kawiarenki, punkty informacji turystycznej i kiosk z pamiątkami. Pocztówek mnóstwo i to w dodatku przepięknych single w cenie od 60 do 80 eurocentów. Niestety Niemka zapytana po angielsku czy przyjmuje też złotówki nie umiała mi odpowiedzieć, ale jakiś uczynny Niemiec przetłumaczyl moje pytanie. Dowiedziałam się, że niestety nie. Na odpowiedź gdzie tu jest kantor, usłyszałam: NIE WIEM! Mało nie padłam trupem ze złości. Takie piękne UNESCO-we kartki na wyciągnięcie ręki i nie mogłam ich kupić! No to dawaj szukać kantoru. W przepięknym pałacu mieścił się kolejny punkt informacji turystycznej, ale niestety okazało się, że pracownica umie tylko niemiecki! TYLKO! Gdyby pałac by po polskiej stronie i to my byśmy nie zapewnili odpowiedniej obsługi, to by było krakania na całą Europę. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak, że zapytałam ją po angielsku czy jest tu jakiś kantor, odpowiedź: nicht fersztejn (czy jak to się pisze, nienawidzę niemieckiego), pytam o to samo po rosyjsku, dalej nich fersztejn, pytam dalej po angielsku, tłumacząc prawie na migi, że wymiana: euros for zlotys. I co wtedy słyszę? Aaaa z Polska (jak na to wpadła?), a to na wystawę trzinacie euro, ale z mała kinder (tu wskazuje na moją kuzynkę) to familie bilet tylko 8. Zgon prawie gotowy i ledwo się powstrzymałam od rzucenia siarczystego: no żesz ku..., ale jakoś mi się się to udało, bo nie chciałam robić wstydu rodakom i mówiąc tylko: Danke, alles klar odeszłam, bo co będę strzępić język. I tak też w dwóch innych punktach obsługi turysty... Nie muszę dodawać, że byłam maksymalne wściekła, że nie mogę zamienić pieniędzy? Nawet z toalety nie można było skorzystać, bo trzeba było mieć euro, a tam nie było kantoru i koło się zamyka. Później się okazało, że kantory są, na granicy Łęknicy i Bad Muskau, na targowisku nad rzeką, gdzie dojrzawszy otwarty kiosk wygrzałam jak szalona... i się prawie popłakałam słysząc, że sprzedają tylko badziewne kartki urodzinowe.
   A sam Park Mużakowski? Jest naprawdę piękny! Warto go odwiedzić! Pałac robi piorunujące wrażenie a same ogrody pałacowe są tak zadbane... no jak to w niemieckim ogródku. Zdecydowaniem polecam! Poniżej kilka zdjęć. (W końcu po połowie roku, doprosiłam się, by brat zrzucił mi je z telefonu, to jest sukces!)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz