Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 31 stycznia 2012

57. Węgry - Budapest

Niedawno na forum rozgorzała dyskusja na temat czy zaliczać pocztówkę wysłaną z innego kraju niż ten, który kartka przedstawia do swojego "spisu" państw. Oczywiście idealna byłaby sytuacja, gdybyśmy otrzymywali pocztówki z państwa X ze stemplem z państwa X, znaczkiem z państwa X i id z państwa X. W większości przypadków na PC tak właśnie jest. Nieco mnie zirytowało to, że na kartce z białoruskim ID otrzymałam Podhorce - dawny pałac Koniecpolskich ... na Ukrainie. Jeszcze mniej ucieszył mnie Meksyk z Niemiec, zwłaszcza, że był to Meksyk z widoczkiem z Wikipedii, z wymazanymi w photoshopie turystami i wydrukowany przez oficynę niemiecką. Co to za Meksyk prawda? Tę ukraińską Białoruś, to jeszcze nadawca miał szansę sam przywieźć, i pomimo tego, że nadawczyni była z Mińska, i stamtąd też kartkę dostałam, uznałam ją za kartkę ukraińską, bo taką miała też stopkę wydawniczą. Niemieckiego Meksyku nie zaliczylam ani tu, ani tu... ni to Niemcy, ni to Meksyk, bądźmy szczerzy. Wolałabym byle jakie niemieckie multi.
  Inaczej jest jednak z kartkami przywożonymi przez kogoś dla mnie czy tez wygrywanymi w loteriach. W tym przypadku w ogóle nie marudzę, a jeżeli pocztówka została przywieziona z danego kraju, a wysłana z Polski? No cóż, nie zawsze są pieniądze czy nawet czas na wysłanie kartki. Kiedyś np. wygrałam kartkę z Berlina od naszej forumowej Ani. Kupowała ją jednak jej Mama i jak miałabym oczekiwać, że uprzejma pani, która i tak zechciała mi tę pocztówkę kupić, będzie jeszcze wydawać euro na wysłanie mi jej? Czy to, że była wysłana z Gdańska czyni z niej kartkę mniej niemiecką? Psińco, jak już Brama Brandenburska nie jest dla kogoś dostatecznie niemiecka, to co jest?
   Podobnie jest z powyższym Budapesztem, który również otrzymałam od Anusi, a ona z kolei od przyjaciółki wraz z kilkom innymi. Kartka jest na wskroś węgierska, przedstawia jeden z bardziej znanych budynków z stolicy Węgier - bazylikę świętego Stefana, mieszczącą się w pobliżu Dunaju na Starym Mieście, wydana została na Węgrzech i stamtąd też przywędrowała. I znowu pytania, to, że do mnie bezpośrednio przywędrowała z Gdańska czyni z niej polską kartkę? Chyba nie! A przynajmniej dla mnie nie ;) Oto moja pierwsza kartka węgierska, z której się niezmiernie cieszę, jak z każdej z nowego kraju! W dodatku przedstawia ona obiekt UNESCO-wy, więc tym bardziej nie ma co wybrzydzać!

2 komentarze:

  1. O właśnie, trafiłaś sedno z tym gdzie kartka była produkowana. Ja kiedyś dostałam kartkę z Tajwanu przedstawiającą Kambodżę. Gościu stamtąd pochodzi, ale w Tajwanie mieszka. Kartka stamtąd, ale wysłana z Tajwanu, więc co? Mam nie uznać?
    A Twój Budapeszt mi się bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. byłam, widziałam. widziałam również ich najważniejszą relikwię, czyli tę rękę św. Stefana, ale przyznam, że wyglądała przerażająco. nie wiem, historyczne miejsca są niesamowite, ale oglądanie przez szybę ręki kogoś kto żył 10 wieków wcześniej było jakieś takie...

    OdpowiedzUsuń