Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 13 lutego 2012

60. Polska - Łódź


   A dzisiaj przyszła kolej na pocztówki z Łodzi. Mam już w kolekcji trzy ;) Dwie od Domixona, tę powyżej i tę, którą otrzymałam w piątek  - z Manufaktury, trzecią zaś otrzymałam od przyjaciółki z lat szkolnych, z którą sześć lat chodziłam do jednej klasy, a która kilka lat temu wyprowadziła się do centralnej Polski, by tam studiować prawo. Miałam jeszcze kiedyś czwartą od koleżanki z lat dziecięcych, która jest rodowitą Łodzianką - Ani, ale co się z nią stało, to nie wiem, zachowały się zagraniczne kartki od niej (m.in. Augsburg i Callela) i Zakopane, a Łódź wcięło.
  Do Łodzi wybieram się już od dłuższego czasu. Mamy domek w łódzkim, (choć na obrzeżach,  kilka kilometrów dalej jest jeszcze śląskie), a konkretniej w starym sieradzkim, niedaleko Wielunia. Nie tak daleko do Łodzi ze 100 km? Trochę więcej? Nawet PKS-y kursują stamtąd do Łodzi, jeden na dobę, ale jeżdżą :P. A ja jeszcze nigdy nie byłam w Łodzi. Zuza zaprasza mnie już ze dwa lata, a ja albo nie mam czasu, albo kasy, albo jedno i drugie, albo Zuzy nie ma w Łodzi... no i tak schodzi. W listopadzie już mnie prawie przekonała do przyjazdu, namawiając mnie na przyjazd na koncert 30 Seconds To Mars, zwłaszcza, że miał bilet za pół ceny.. i na dodatek miałabym też podwózkę taniej, bo nasza wspólna kumpela jechała do Łodzi z Siemanowic... Gdybym miała te cholerne stypendium, to bym przyjechała, ale niestety nie mogłam wydać połowy dostępnych mi pieniędzy na wyjazd do Łodzi. W ramach pocieszenia dostałam tę pocztówkę (bynajmniej nie z autografem Jareda, ale i tak mnie ucieszyła ;))
    
Kiedyś się jednak wybiorę. Najchętniej w czasie siatkarskiej Ligi Światowej na mecz naszej reprezentacji. Uwielbiam siatkówkę, a od dłuższego czasu, Łódź "podbiera" nam organizację fajnych imprez i finały imprez (jak choćby ME kobiet trzy lata temu). No cóż, pociesza mnie to, że u nas przynajmniej był w tamtym roku Memoriał Huberta Wagnera i mecz w ramach ligi z Brazylią, a jak już na coś iść, to na mecz z Grande Brazilia! (która już powoli przestaje być grande, ale odbiegam).
    Z chęcią bym się przeszła Piotrkowską, najdłuższą handlową ulicą i zobaczyła wszystkie te "rekordy" o których pisał Dominik ;) - jak choćby widoczny na pierwszej pocztówce jeden z największych kompleksów leśnych leżących w obszarze miasta w Europie - Las Łagiewnicki. Największą fontannę, ogromny mural na Piotrkowskiej... z chęcią zobaczyłabym miasto pełne secesji i obfitujące w zabytki z wielu epok, szczególne wrażenie na zdjęciach robi na mnie Pałac Poznańskiego.
   Jeśli już wspomniałam łódzkie rekordy a także Izreala Poznańskiego, to nie można zapomnieć o Manufakturze, jest to bowiem największe centrum handlowo-usługowo-rozrywkowe w Polsce i jedno z największych w Europie, które znajduje się w Łodzi, pomiędzy ulicami Zachodnią, Ogrodową, Drewnowską i Karskiego. Powstało ono na miejscu dawnej fabryki Poznańskiego. Wyrabiano w niej płótno - nie zapominajmy, że Łódź to do dziś miasto kojarzące się przemysłem włókienniczym i tkackim.
    Oto jak Manufaktura (od manu- ręka facio- robić) wygląda dzisiaj (pocztówka od Dominika).
                                                                                              
   Wydaje mi się, że Łódź fajnie rozwiązała problem szpecących miasto zabytków industrialnych. Uczyniła z nich wizytówkę miasta. Powoli daje się to zauważyć też w innych miastach. Również w Katowicach, ponownie wykorzystano tereny i budynki Huty Baildon i Kopalni Gottwald przy budowie centrum handlowego, symbolem Silesii, widocznym z daleka jest przecież dawna kopalniana wieża wyciągowa z nałożonym nań świetlistym S. Cieszy mnie też fakt wykorzystania terenów kopalnianych do budowy nowej siedziby Muzeum Śląskiego. Jakie inne miejsce może się lepiej nadawać do oddania historii Śląska, jeśli nie byla kopalnia? Z tego co wiem, to właśnie władze naszego miasta, biorą przykład m.in. z Łodzi. I dobrze, skoro w Łodzi mają świetne pomysły? To dlaczego nie!
   I tak na koniec moich skojarzeń z Łodzią. Miasto to nieodłącznie kojarzy mi się z "Ziemią Obiecaną"  Reymonta w reżyserii Wajdy. Książka oczywiście też jest świetna, ale Wajda genialnie oddał drapieżny charakter ówczesnej Łodzi - jest tam taka czarna, smolista, przytłaczająca i zadymiona. Z "Ziemią Obiecaną" z kolei kojarzy się nieodłącznie wielokulturowość... mamy tu przecież Polaka, Żyda i Niemca.  To musi być ciekawe miasto, chociaż na pewno już nie jest takim tyglem kulturowym jak przedwojenna Łódź, z której wywodził się m.in. Tuwim.
   Ale mi długa notka wyszła ;)

3 komentarze:

  1. Łódź to mi się kojarzy przede wszystkim z paniami lekkich obyczajów stojących przy drodze, kiedy jeździłam do Łodzi z mamą w interesach we wczesnych latach 90-tych :D

    w wieku późniejszym przez Łódź tylko przejeżdżałam, do tego nocą, więc wywarła na mnie wrażenie totalnie ponurego, obdrapanego i zapomnianego przez Boga miejsca... i spodobała mi się. ale jakoś tak, gdy mam już naprawdę blisko, to ciągle mi nie po drodze do niej. poza tym mój K. nienawidzi Łodzi, więc wyciągnięcie go tam graniczy z cudem.

    bla bla bla :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaa, Laura, kaj to masz?
    Moja rodzina pochodzi z sieradzkiego. Mam rodzinkę w Sieradzu, Wieluniu, Zduńskiej Woli, i na dwóch wsiach :D
    Znam tamte okolice, oj znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedaleko Działoszyna i Pajęczna już tak dokładniej ;) No popatrz, w Wieluniu to ja byłam nie raz i nie dziesięć! ;)

      Usuń