Łączna liczba wyświetleń

piątek, 24 lutego 2012

63. Anglia - West Cornwall


Na powyższe multi zamieniłam się z Przemkiem już prawie półtorej miesiąca temu. W zamian poszła mapka Kaszub. Osobiście średnio lubię mapki, ale to przecież kwestia gustu :) Ma  onawypisaną datę 13-sty stycznia. Mój brat miał wtedy studniówkę.. Heh, kiedy to było, kiedy ja byłam na moich dwóch studniówkach :)
   Jak na multi wyjątkowo mi się ta kartka podoba, bo pokazuje różnorodność regionu. Widać na niej, że rzeczywiście, jak pisze Przemek jest trochę zapomniana przez cywilizację i jeszcze wciąż dziewicza :) Jednocześnie pocztówka pokazuje też przemysłowy charakter tego regionu. Nie zapominajmy bowiem, że  jest to region na tyle różnorodny, że na terenie tego hrabstwa komitet UNESCO zatwierdził w 2006 roku kolejny z brytyjskich obiektów na liście światowego dziedzictwa. Nosi  on dokładną nazwę Krajobraz górniczy Kornwalii i Zachodniego Devon. Na stronie wiki można nawet znaleźć nawet dokładną rozpiskę tego co wchodzie w obręb tego site, a jest tych miejsc całkiem sporo.
   Muszę przyznać, że w moim przypadku ta rozpiska nie jest zbyt pomocna. A właściwie po prostu pocztówka nie jest zbyt pomocna w tej materii, więc nie mam pojęcia czy mam kolejną kartkę UNESCO-wą czy nie, bo zdjęcia na pocztówce choć są śliczne, nic mi nie mówią, nie umiem ich przypisać konkretnym "podobiektom" UNESCO-wym, dlatego mogę tylko mieć nadzieję, że owszem, mam kartkę UNESCO-wą.
  Czytając nieco o tych wszystkich kornwalijskich UNESC-ach, absolutnie zakochałam się w jednym z nich w Luxulyan Valley - jest to stroma i gęsto zalesiona  dolina rzeki Par. Jest ona wyjątkowa ze względu na to, że znajduje się w niej wiele 19 wiecznych szczątków przemysłowych. Znalazłam nawet stronę z pewnym towarzystwem  skupiającym się na ochronie tej doliny. Sprzedają nawet pocztówki. O takie piękne, chcę taką, chcę!  Jest przeeeeeeepiękna!
 
    Uwielbiam ruiny, wiadukty i zabytki poprzemysłowe. W końcu urodziłam się na Śląsku. Z jeszcze to wszystko w połączeniu z taka piękną przyrodą... Zdjecie z wiaduktem jest nieziemskie. W tle chyba widać na nim fragmenty wrzosowisk, które są symbolem tego najbardziej wysuniętego na zachód hrabstwa Kornwalii.
     I tak na koniec. Zgadnijcie z czym kojarzy mi się Kornwalia? Nie tylko z nazwą mojego ulubionego kwiatu. Także z pewną książką młodzieżową, którą czytałam mają lat naście, była chyba jednak całkiem dobra, skoro zapamiętałam z niej bardzo wiele. Chodzi mianowicie o Plagę która jak sądzę jest bardzo podobna w fabule do dzisiejszego młodzieżowego bestsellera noszącego tytuł Jutro. Ogólnie mówiąc w obu przypadkach wszystko zaczyna się kiedy grupa nastolatków wraca z jakiegoś odludnego miejsca, z survivalu i zostaje świat po apokalipsie. Drugiego nie czytałam, ale w pierwszej z tych książek Londyn dotknęła jakaś zaraza, która spowodowała śmierć prawie wszystkich mieszkańców. Oczywiście daleko tu do realizmu choćby Kinga (odór, smród, choroby powstające na skutek gnicia setek ciał, zablokowane miasto, gdzie tam, w  Londynie po apokalipsie nadal działają telefony, bo przecież generatory mogą pracować same, prawda?). Mniejsza z tymi uszczypliwościami. Dlaczego kojarzy mi się z Kornwalią? Bo do dzisiaj pamiętam, że główna bohaterka, postanawia opuścić Londyn, w którym ocalała prawie i wyłącznie garstka nastolatków. Wraz z jakimś chłopcem (i może drugą koleżanką) wyruszają na poszukiwania ziemi obiecanej, wolnej od zarazy. Co jest tą ziemią obiecaną? Właśnie Kornwalia, główna bohaterka uparcie twierdzi, że w krainie wrzosu nadal pozostają zdrowi ludzie i ciągle tylko podtrzymuje przyjaciela na duchu wizją tego hrabstwa i domu swoich dziadków. Naiwniara ;) Cornwalii jej się chcialo Mogla lepiej na kontynent przez kanał La Manche uciekać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz