Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 12 marca 2012

67. Polska - Katowice


Notka dedykowana mojemu Marudziakowi, który i tak zdania nie zmieni oraz innym sceptykom, którzy uważają, że Katowice to syf, kiła i pańska mogiła oraz hołdy i sadze z kopalni, hut i koksowni. Mam nadzieję, że przynajmniej część osób, które wyrobiły sobie negatywne zdanie na temat mojego rodzinnego miasta tylko na podstawie stereotypowych, obiegowych opinii i informacji jeszcze rodem z lat 90, po lekturze tego posta zmieni zdanie.
Cóż, nie będę nikogo okłamywać, że Katowice są miastem pięknym, wspaniałym, bogatym w zabytki z różnych epok historii, w którym mówią wieki. Gdybym zaczęła wypisywać tu peany na cześć stolicy Górnego Śląska, większość czytelników, parsknąwszy śmiechem poszukałaby w górnym roku ekranu krzyżyka i zamknęła stronę. Nie da się zaprzeczyć, że takim Katowice nigdy nie będą miały takiego klimatu jak Kraków, Wrocław czy Gdańsk. To oczywiste, nie mamy tysiącletniej historii, zabytków, malowniczych starówki ani bulwarów Wisły czy Odry. Mamy "bulwary Rawy". W cudzysłowie, bo moim zdaniem ta nazwa to kpina, bo przecież Rawa to nie rzeka, to ściek. Katowice są miastem czysto industrialnym i oczywiście mają swoją historię, jednak nie będą nigdy miastem historycznym, choćby panowie Placu Sejmu Śląskiego 1 stawali na uszach, a aktywiści RAŚ-iu wychwali historię regionu. Owszem historię mamy, nie byle jaką nawet, ale czym jest 147 lat w porównaniu do tysiąca? A właśnie tyle mają Katowice. Z przyczyny powyższej nie znajdziesz tu średniowiecznych zaułków, gotyku także nie, co najwyżej neogotyk, barokowych kopuł na kościołach, prostoty klasycyzmu także nie oświadczysz. Tu najstarsze zabytki to secesja, wyliczając XVI wieczny kościółek św. Michała przeniesiony do Parku Kościuszki z Syrynii. Katowice więc to zabytkowa bieda z nędzą.
   To wszystko prawda, że nie mamy zabytków, że nie mamy starówki, długiej historii. Irytuje mnie jednak ocenianie miast tylko przez ten pryzmat. Czy obfitość zabytków decyduje o tym, że miasto jest godne uwagi? Jeśli tak, to dlaczego mieścina mojej babci Kożuchów nie jest bardzo znane, nawiedzane przez turystów? Jest przecież stare, pełne zabytków, ma starówkę. No tak, nie to wszystko decyduje o charakterze miasta. Co więc zadecydowało o nie najlepszym "public reletions" Katowic? Zapewne w dużej mierze także to, ze przecież jest to miasto, jak już się rzekło, industrialne. Takie zagęszczenie ilości kopalń, hut, koksowni, jak tutaj, trudno znaleźć gdziekolwiek indziej. Do tej pory więc pokutuje opinia, że tu jest czarno, brudno, zero zieleni. Zapewne rzadko kto ma świadomość tego, że pod względem  powierzchni parków spacerowo-wypoczynkowych, zieleńców i terenów zieleni osiedlowej w przeliczeniu na jednego na mieszkańca stolica śląskiego plasuję się na szóstym miejscu wśród dużych polskich miast, pierwszy w tym rankingu jest Chorzów, dzięki temu, że WPKiW administracyjnie należy do Chorzowa, tak de facto jednak, nie wiem czy jest ktoś, kto się orientuje, która część Parku należy do Katowic, która do Chorzowa, a która do Siemianowic. Również 6 miejsce zajmują Katowice pod względem: powierzchni parków spacerowo-wypoczynkowych ogółem. Wyprzedzamy w tej materii sporo większe miasta takie jak Poznań i  Kraków, które w statystyce poprzedniej, w ogóle się nie zmieściły. No, ale jak to tak, prawda? Że niby Katowice są bardziej zielone od Krakowa czy Poznania? A i owszem.  Tak wiem, że większość osób, które miała okazję tylko przelotem widzieć Katowice widziała pewnie zniechęcające okolice Rynku i Dworca PKP. Wystarczyłoby jednak przejść się jakieś 5 minut by już trafić na place i mini-parki, lub podjechać 2-3 przystanki dalej by znaleźć się w prawdziwych oazach zieleni, w WPKiW, w Parku Kościuszki na Dolinie Trzech Stawów. Bardzo, ale to bardzo mnie denerwuje to, że w ogóle nie ma katowickich pocztówek, na których byłyby widoczne ich zielone tereny.  Ja się pytam, gdzie na pocztówkach jest Muchowiec, stawy na Dolinie czy Wieża Spadochronowa w Parku Kościuszki. Rezerwat Murckowski. No gdzie? Nie ma, po prostu nie ma, tak jakby nie istniały. Podczas gdy na obrzeżach miasta założono dwa rezerwaty przyrody, 3 użytki ekologiczne, 12 parków miejskich i całe mnóstwo mniejszych zielonych terenów. A oto dowody. Dolina Trzech Stawów, znajdującą się na dobrą sprawę około 25 minut piechotą od dworca PKP lub trzy przystanki autobusowe.

A tutaj Wieża Spadochronowa w Parku Kościuszki:

   Wspomniałam jeszcze, że swój zły wizerunek Katowice zawdzięczają także okolicom Dworca, Rynku i ogólnie mówiąc ścisłego centrum. Tu niestety, muszę się zgodzić z Marudziakiem, który twierdzi, że centrum to wizytówka miasta, a tutaj wygląda ono nie najlepiej. ALE też trzeba zauważyć, że w tej kwestii już od dawna wiele się zmienia. Mieszkam tu od 25 lat i naprawdę pamiętam, jak to miasto wyglądało jeszcze 10 lat temu. Nawet w nocy budziły mnie czasem klaksony samochodowe, bo ulica, na której mieszkałam była jedną z głównych arterii miasta. Wciąż nią jest, ale od kiedy zbudowano obwodnicę i połączenie z autostradą przez centrum miasta jest o wiele łatwiej przejechać. Fakt, zdarzają się korki, to się zdarza wszędzie, ale mam porównanie z innymi dużymi miastami polskimi i muszę powiedzieć, że Katowice jest dość łatwo przejechać z jednego końca na drugi koniec miasta. Od kiedy skończyłam gimnazjum już prawie 10 lat temu w Katowicach wzięto się do roboty i zaczęto modernizację centrum i terenów poindustrialnych. Czy wybudowanie centrum handlowego i biznesowego na straszących terenach huty było dobrym pomysłem? Moim zdaniem nie, bo ja nienawidzę centrów handlowych, nie da się jednak zaprzeczyć, że duże liczące się miasto musi mieć centrum handlowe i biznesowe. Na wielu pocztówkach z Katowic jest dzisiaj widoczne Rondo. Poprzednie wręcz straszyło i zapadało się do zewnątrz. Przez pół liceum mój powrót ze szkoły był prawie godzinną mordęgą (choć normalnie zajmuje to 15 minut), bo rondo było w budowie. Aktualnie w moim mieście buduje się dużo. Po pierwsze i najważniejsze:  nowy dworzec, zapewne każdy widział projekt stacji Katowice Główne i centrum handlowego obok, jednak jeśli nie, to proszę: klik. Bardzo mnie to cieszy, bo jak się rzekło, do niedawna pkp katowickie straszyło ludzi. Podobnie Rynek, który kiedyś był piękny jednak zniszczono go zupełnie, puszczając przezeń linie tramwajowe. Też nie wiem co za debil puścił przez Rynek dużego miasta tramwaje pozbawiając go miejsca, w którym ludzie mogliby się integrować, organizować imprezy miejskie, cieszy mnie jednak to, że właśnie ruszyły prace mające na celu zmianę tychże linii. Od jakiegoś czasu funkcjonuje też zresztą skwerek na Mariackiej, który pełni funkcję imprezowego centrum miasta, zastępczego rynku. Dobrze, że to ruszyło, bo naprawdę brakowało tu miejsca do imprez otwartych, a na Mariackiej w lato dużo się dzieje. Byłam ta kilka razy na koncertach otwartych a nawet na przedstawieniach teatralnych pod chmurką.
   Centrum Katowic ma być w przyszłości podzielona trzy strefy: Strefę Nauki, Strefę Kultury i Strefę Usług Handlu. Wszystko można sobie zobaczyć tutaj: na interaktywnej mapie przemiany Wygląda jak czcze przechwałki? Być może nie wszystko rzeczywiście dojdzie do skutku, powiem jednak, że już teraz trwają pracę m.in. nad nową Filharmonią, Siedzibą Narodowej Orkiestry Symfonicznej, Siedzibą Muzeum Śląskiego, przebudowuje się odcinek między Rondem a Rynkiem, Biblioteka AE i UŚ jest na ukończeniu.
  Zapewne wiele osób myśli, że tutaj się nic nie dzieje, stagnacja? Jak widać, nie, dzieje się. Również w sferze kultury, organizuje się tu mnostwo festiwali: choćby Festiwal Komedii, Ars Cameralis, Festiwal Kina Niezaleążnego, Ars Cameralis, Letni Przegląd Teatralny, czy wreszcie Tauron Nowa Muzyka lub osławione już Off Festiwal i Odjazdy. Brakuje mi jednak imprez sportowych na dużą skalę. Tak wiem, siatkarska Liga Światowa,  że EuroBasket było, memoriały siatkarskie. No dobrze, ale to przecież tylko imprezy, które odbywają się jednorazowo na rok. Trochę wstyd, by takie duże miasto nie miało porządnej drużyny siatkarskiej lub koszykarskiej, szczypiornistów, którzy mogliby zapełniać przynajmniej w połowie halę Spodka podczas meczy ligi. Mam jednak nadzieję, że niedługo się to zmieni, tak jak powoli na lepsze zmienia się wizerunek Katowic.
   I jeszcze tak na koniec o architekturze, wbrew temu co napisałam, tu też są ładne budynki, jak choćby secysyjna kamienica pod butem: klik . Nie można też zapomnieć o tętniącym życiem Nikiszowcu, o którym jednak nie będę się rozpisywać, a pozwolę sobie odesłać do Dominika, który ostatnio stworzył ciekawą notkę na ten temat.
  Mogłabym tak pisać jeszcze długo, ale ten post i tak już nabrał niepokojących rozmiarów. Mam jednak nadzieję, że choć jedną osobę nakłoniłam do zmiany zdania na temat mojego miasta ;)

5 komentarzy:

  1. Świetny katowicki post. Wczoraj widziałem już, ale nie miałem siły oderwać się od Echinnococcus multiformis i Entamoeba histolyticqa.

    A sama pocztówka jaka fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety :D A cóż to? Jakieś choroby pasożytnicze? Bo tak mi Google podpowiadają? Musiały być bardzo zajmujące ;)

      Usuń
    2. To odpowiednio robak płaski i pierwotniak, które ważne choroby przenoszą.

      Pierwszy alweokokozę. Pójdzie ktoś do lasu, zje jagody z jajami przenoszonych przez lisy bąblowicy, przez 1q5 lat będzie spokój a potem stan bardzo ciężki. 30-40 % śmiertleność, często wątroba do wymiany.

      A Entamoeba przenosi amebozę. Nie w naszym klimacie ale jka ktoś chocby do Meksyku wyjedzie bardzo musi na ten drobnoustrój uważać.

      Usuń
  2. gdzieś Ty taką ładną kartkę katowicką znalazła?

    a ja się z jednym nie zgodzę - stary dworzec wcale nie straszył, był fajnym architektonicznym brutalem tylko strasznie zaniedbanym. i o wiele bardziej wolałabym, gdyby brutala odrestaurowano zamiast robić taką kopię galerii krakowskiej. tym bardziej, że galerie działają mi na nerwy tak jak Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałam dodać do notki, że kartki powyższej nie mam (jedyny chyba przypadek na tym blogu :D) Znalazłam w necie i uznałam ją za jedną z najładniejszych kartek z tego miasta, dlatego wrzuciłam. Niestety jest chyba diabelnie stara i już chyba nie da się jej kupić :(
    Zaś co do dworca, ja dalej podtrzymuję, że był wstrętny, paskudny i obrzydliwy. Może sobie był zabytkiem brutalizmu i też srednio podoba mi sie pomysł postawienia galerii zaraz obok dworca, ale z dwojga złego wolę nowy dworzec + galerię niż stare rozpadające się i przynoszące wstyd badziewie ;)

    OdpowiedzUsuń