Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 26 marca 2012

71, USA - Venice


W USA "znajduje się" chyba każde większe miasto europejskie. Oczywiście nie dosłownie, gdyż miasta europejskie leżą na starym kontynencie. Mam jednak na myśli to, że w USA można odnaleźć kilkanaście miast, których nazwy są identyczne z tymi, jakie przybrały europejskie stolice czy metropolie. Wikipedia wylicza np. przynajmniej 8 miast/wsi o nazwie Warsaw, leżących w rożnych Stanach Ameryki Pn. Prócz tego wyliczono także 4 gminy o tej nazwie. Co interesujące jedna z tych Warszaw, ta leżąca w Illinois jest stolicą swojsko brzmiącego hrabstwa Kosciuszko. Również Berlinów jest w USA pod dostatkiem, podobnie miejscowości o nazwie Rome, to samo z Londynem (również w Kanadzie znajduje się miasto o tej nazwie, wczoraj nawet doczytałam, że urodził się tam jeden z moich ulubionych aktorów - Gosling, choć w sumie znalazłam też opcję Cromwell), Atenami,  w Minnsocie znajdzie nawet Oslo, a w kilku innych stanach - stolicę Hiszpanii - Madrid. Mogłabym tak zapewne do jutra. Nazwy te można zapewne tłumaczyć tym, że na konkretnych terenach osiedlali się emigranci z danego państwa i dla upamiętnienia swojego pochodzenia, założonej osadzie nadawali nazwę stolicy rodzimego kraju. W przypadku Venice jednak sprawa wygląda odrobinę inaczej. Ta dzielnica Los Angeles zawdzięcza swoją nazwę głównie kanałom wodnym, które zostały uformowane na kształt tych z miasta gondoli. To głownie z nich te okolice są najbardziej znane. A właściwie z kanałów, pięknych plaż, które widać na zdjęciu oraz 2,5 - milowej pieszej promenady obfitującej między innymi w różnych ulicznych artystów. Venice wraz z sąsiadującym miastem Santa Monica były przez wiele lat wspólnie prowadziły na tym terenie Pacific Ocean Park - park rozrywki, w którym można było spotkać wiele atrakcji filmowych, bo jak wiadomo przecież Los Angeles to miasto Hollywood'u i przemysłu filmowego, w co więc można było lepiej zainwestować jeśli nie w tę tematykę. Jedną z głównych atrakcji tego parku było m.in. widoczne na pocztowce molo - pier. Ma ono zresztą interesującą historię, było raz spalone i odnowione przez rodzinę Kinney'a - praktycznie mówiąc założyciela miasteczka, później wciągniętego formalnie w obręb stolicy filmu.
Dodam jeszcze, że jest to off, który ma z moich otrzymanych najwięcej na liczniku, po blisko 10 miesiącach oczekiwania na coś z większym przebiegiem niż Tuscon, dostałam tę kartkę. Przebyła ona 9,765 km w 8 dni, a otrzymałam go od Jany - rosyjskiej emigrantki od niedawna mieszkającej w USA :)

4 komentarze:

  1. haha, pierwszą myślą po zobaczeniu skąd jest Twoja pocztówka było właśnie stwierdzenie, że oni w tych Stanach to chyba mają każde miasto na świecie :D
    sama zaś kartka jest dokładnie w moim typie, przepiękna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna pocztówka i tekst pod nią.

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę krzyczał!!!! Kto wysyła takie ładne kartki??????

    OdpowiedzUsuń