Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 14 maja 2012

77. Polska - gmina Kożuchów

W miejscowości przedstawionej na powyższej kartce, tak sumując spędziłam chyba blisko 1/4 swojego życia. Do siódmego roku życia w zasadzie tam mieszkałam. Teoretycznie od zawsze byłam zameldowana w Katowicach i tutaj też zawsze był mój dom rodzinny, ale w Kożuchowie mieszkają moi dziadkowi, a właściwie od półtorej roku mieszka tam tylko moja babcia. Spędzałam tam całe lata wakacji.
Wydawać by się zatem mogło, że samo miasteczko i okolice znam bardzo dobrze. Okazuje się, że nie. Tydzień temu, odkładając na bok na kilka godzin pisanie pracy magisterskiej, postanowiłam pojechać na rowerową wycieczkę. Zajechałam do oddalonych o jakieś 4-5 km Drwalewic - wiosce widmo, w której mieszkańców prawie nie widać, w której czuć ducha PRL-u a byłe PGR-owskie budynki stoją odłogiem. A wśród nich perełka architektoniczna.

Jest to jeden z głównych zabytków gminy. Pałac powstał w stylu renesansowym prawdopodobnie w XV, jednak niewiele detali zachowało się z jego pierwotnej wersji. To co możemy widzieć dzisiaj to twór neogotycki, wzniesiony około 1875 roku w miejscu wcze­śniejszego dworu. Ciekawą historię pałacu można przeczytać na stronie Lubuskiego konserwatora zabytków: klik. Wieża zameczku z bliska wygląda tak:
  

Szkoda, że jest to takie zaniedbane, bo widać, że jest to piękne dworzyszcze,  tutaj jeszcze zbliżenie na drzwi:



A kiedy już wróciłam do Kożuchowa postanowiłam poszukać innych mało mi znanych miejsc. Miałam również ochotę ,,włamać" się na teren dworu, który również widnieje w rejestrze zabytków, a który został wzniesiony został prawdopodobnie ok. 1615 roku, ale niestety jest to teren osoby prywatnej (toteż niszczeje wrrry) i został zamknięty potężną bramą, w której było dużo dziur, ale niestety nie takich, bym się przecisnęła pod nią lub między dechami. Toteż zdjęcie tylko jedno moje, a drugie ze strony poświęconej lubuskim zabytkom.

(front)

oraz tył ze strony Skarabeusz.



(Tak rower mojej Babci musiał się wcisnąć na zdjęcie, bo by padł, gdyby nie wykazał swojej zasługi ;) Uwielbiam go swoją drogą, nie lubię tych nowych górali i innych takich, najlepsze są stare kozy, składaki i nieśmiertelne Wigry).

3 komentarze:

  1. Prawdziwa perełka. spontaniczne wycieczki zawsze przynoszą jakieś plusy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. tymi zrujnowanymi pałacykami zachęciłaś mnie, żeby kiedys odwiedzić te okolice, lubię eksplorować takie martwe z pozoru miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten rower tam fajnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń