Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 17 grudnia 2012

110. USA - Taos Pueblo



Tatuś wraca z zagranicy = świeża dostawa kartek. Zawsze mi jakieś przywiezie. Najczęściej kupuje je na targu staroci. Mój Tato jest uparciuch i można mu mówić, że wolę adresowana do mnie niż te z obiegu dziesiątki razy, ale on i tak mi kupuje, bo są tanie jak barszcz. Za euro - dwa przywozi mi ich czasem po 40. Niektóre są tak wyblakłe, że nic nie widac, inne z kolei są naprawdę fajne.
Ta właśnie należy do grona tych, które naprawdę mi się podobają. Czasem wśród wielu innych, które są średnio ciekawe trafiają się prawdziwe perełki, które naprawdę chętnie przygarniam. Pocztówka z Taos Pueblo od razu rzuciłą mi się w oczy - ,,na żywo" jest nawet nieco ładniejsza. Kiedy jeszcze szukając skanu w necie natrafiłam na informację, że jest to jest jedno z amerykańskich UNESCO, ucieszyłam się jeszcze bardziej.
Pueblo to po hiszpańsku wioska. Taos - to nazwa miasteczka w pobliżu której znajduje się ta starożytna osada. Leży ona  w stanie Nowy Meksyk i na listę UNESCO została wpisana m.in. ze względu na to, że zamieszkuje ją plemię indiańskie, które posługuje się językiem, który można by chyba nazwać endemitem - praktycznie mówiąc wymarłym, który również nosi nazwę Taos - mogę nawet przypuszczać, że nazwa okolicznego miasteczka wzięła nazwę od grupy Indian, posługującej się  tym językiem, a nie na odwrót. Teren Taos Pueblos to w zasasdzie ścisły rezerwat, który zamieszkują je potomkowie Indian, którzy prawdopodobnie przybyli na te tereny około 1000 lat temu. Na terenie tym znaleziono ślady kultury prekolumbijskiej.

3 komentarze:

  1. A widzisz, czasem jednak Ojciec wie co robi :)
    Ja w swoim zbiorze posiadam jedną pocztówkę z Taos i to z kanionem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też wolę te adresowane do mnie. Nawet jak fajną kupię to czasem żal wysyłać komuś, ale zbieram te które sam dostaję:)

    Ale wiesz co? Niech zawsze Twój tato przed powrotem do domu wejdzie na pocztę obok i zrobi wielką przesyłkę i będzie że były adresowane do Ciebie:)

    Wiem, wiem, to nie to samo.

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo, ale Ci się przyfarciło. ładna perełka :)
    z moją mamą jest podobnie, przywozi sporo kartek z Włoch, ale uparcie, mimo moich próśb, czyste, bo o tym, żeby były wysłane to już nawet nie marzę ;)

    OdpowiedzUsuń