Łączna liczba wyświetleń

środa, 31 października 2012

99. Polska - Ryn

                  

Tę oto piękną pocztówkę wyciągnęłam zaledwie przed godziną ze skrzynki. Otrzymałam ją od Klaudii ( Get) w ramach fav taka tudzież wish taga, bo ta konkretnie pocztówka widniała w moim folderze wish list ;) Jakoś wyjątkowo uwielbiam mazurskie pocztówki. Mam ich zafavowanych albo właśnie dodanych do folderu wish list całe mnóstwo. Nie wiem czy to zasługa dobrego fotografa czy nawet odpowiednich programów czy po prostu na Mazurach jest tak ładnie, ale zawsze na widok pocztówek mazurskich mam ochotę przenieśćsię nad jedno z tych jezior. Może też dlatego, że jestem typem człowieka, który ponad  góry stawia morza, jeziora itp krajobrazy. A może dlatego, że Mazury to obok Bieszczad moje polskie must visit.
Prawdę mówiąc już się obawiałam, że ta karta zaginęła, albo, że coś niedobrego dzieje się z moją pocztą, bo z 3-4 kartek, które miały być wysłane w tym samym czasie, dotarła tylko jedna (teraz już druga), ale wszystko się wyjaśniło. Niektóre kartki po prostu dłużej podróżują, ale na takie cudo można czekać naprawdę długo!

piątek, 26 października 2012

98. Portugalia - Evora



Miałam sobie zachować nowe państwo, a na dodatek UNESCO na jubileuszową setną kartkę, ale ja ostatnio piszę notki raz na tydzień, więc mam nadzieję, że do tego czasu coś dostanę ;) A nie umiałam się powstrzymać od pochwalenia się chociaż jedną z piętnastu kartek, które dzisiaj otrzymałam. Dlaczego akurat ta? Skoro dostałam wszystkie możliwe UNESCO poza parkiem archeologicznym w dolinie Coa? Powiem zupełnie szczerze.  Skanera nie mam, nie miałam czasu biawić się z robieniem fotem iphonem i przycinaniem ich (do tego zresztą jest potrzebne porządne oświetlenie, a ja wróciłam do domu, kiedy już ciemnawo było) i ograniczyłam się do wyszukania w necie dostępnych skanów. Kilka udało mi się zlokalizować, a z tych pięciu najładniejsza jest własnie pocztówka z Evory.
Historyczne centrum i zabytki tego miasta na liście UNESCO widnieją już od 1986 roku. Jest toni niewielkie (50 tys. mieszkańców) lecz bardzo bogate w zabytki miasto. Evora jest nazywana miastem - muzeum. Na pierwszym planie pocztówki jest widoczny fragment rzymskiej świątyni, najlepiej zachowanej świątyni na terenie Portugalii. Z kolei z czasów Maurów w Evorze zachował się pierwotny układ uliczek. W tle jak wnioskuję (choć pewności mieć nie mogę) widoczna jest katedra romańska, której budowę ukonczono w XII wieku i w której to słynny portugalski podróżnik Vasco da Gamma złożył śluby przed wyprawą do Indii. W Evorze znajduje się też słynna Kaplica Kości, w której ściany są zabudowane czaszkami ludzkimi.... Nie wiem czy chciałabym ją zwiedzić, wiem, że w Polsce też istnieje takie miejsce, ale jakoś niespecjalnie mnie to pociąga. Za to Evora jako taka, jak najbardziej!

piątek, 19 października 2012

97. Szwecja - Stockholm

                        

Dzisiaj na blogu moja druga w kolekcji Szwecja i jednocześnie drugi Stockholm czyli jednocześnie stolica tego skandynawskiego kraju. Kupiła ją dla mnie koleżanka z pracy mojej Mamy. Była tam na zawodach w tenisa stołowego. Cóż.. na to wygląda, że warto uprawiać sporty, by sobie zwiedzić pół świata. Szwecja nie jest moim szczególnym marzeniem nie ukrywam, że Stockholm bym zwiedziła niezwykle chętnie. Najlepiej jednak w lato, gdy pogoda jest taka, jaką uwieczniono na pocztówce, kiedy po zatoce i jeziorze na których powstało miasto pływają żaglówki i świeci słoneczko. Stockolm czyli stolica Szwecji jest położony w Dzisiaj na blogu moja druga w kolekcji Szwecja i jednocześnie drugi Stockholm czyli jednocześnie stolica tego skandynawskiego kraju. Kupiła ją dla mnie koleżanka z pracy mojej Mamy. Była tam na zawodach w tenisa stołowego. Cóż.. na to wygląda, że warto uprawiać sporty, by sobie zwiedzić pół świata. Szwecja nie jest moim szczególnym marzeniem nie ukrywam, że Stockholm bym zwiedziła niezwykle chętnie. Najlepiej jednak w lato, gdy pogoda jest taka, jaką uwieczniono na pocztówce, kiedy po zatoce i jeziorze na których powstało miasto pływają żaglówki i świeci słoneczko. Stockolm czyli stolica Szwecji jest położony w środkowej części na kraju na 14 wyspach, które są ze sobą połączone 53 mostami, oraz stałym lądem od strony Morza Bałyckiego. Dzięki temu położeniu, miasto te jest nazywane Wenecją Północy.
Ostatnio oglądałam Dziewczynę z tatuażem i muszę przyznać, że nie za bardzo przedstawiony tam obraz Szwecji zachęcił mnie do jej odwiedzenia, ale  ta pocztówka jest tak pogodna, że stanowi świetną reklamę tego miasta.


sobota, 13 października 2012

96. Hiszpania - Barcelona


Ta oto piękna i nastrojowa pocztówka dotarła do mnie ze stolicy Katalonii od  Agnieszki, która miała okazję tam mieszkać i której bloga podglądałam (i wciąż podglądam, choć już niestety już chyba nie będę mogła poczytać o życiu Barcelonie), by dowiedzieć się więcej o tym pięknym, starym mieście. Wspominałam już zaledwie kilkanaście razy, że Barcelona to jedno za moich absolutnych must visit i muszę się pochwalić, że jestem coraz bliżej realizacji tego marzenia. W nagrodę za skończone dwa kierunki, rodzice już mi zapowiedzieli, że fundują mi wycieczkę, wiadme co wybrałam ;) Mam zamiar jednak wynaleźć taką wycieczkę, bym przy okazji mogła zobaczyć też Paryż. Teraz jestem na etapie zbierania na ,,kieszonkowe" ^^ bo jak już pojechać, to przynajmniej poszaleć, a nie żałować sobie wszystkiego. Tak po prawdzie, to nie mam najmniejszego pojęcia czy Barcelona jest droga jak na polską kieszeń, jak narazie mam odłożone 200 euro, ale sądzę, że do wiosny przyszłego roku (bo mam zamiar jechać, kiedy jeszcze nie będzie tłumów turystów - na jakąs wycieczkę first minute), uzbieram tyle, ile to będzie konieczne :)
Za pocztówkę oczywiście bardzo dziękuję, sprawiła mi na tyle wielką radość, że już się jej nie spodziewałam, bo jak wyraziła się sama nadawczynie została wysłana z iście katalońskim opóźnieniem.  Opóźniona czy nie, ważne że jest! Na dodatek taka piękna.
Przedstawia ona jeden z bardziej rozpoznawalnych elementów dzielnicy gotyckiej - Barri Gottic (prawdę mówiąc tyle już się naczytałam o Barcelonie, że z miejsca rozpoznałam ;)) Carrer del Bisbe to jedna z najbardziej znanych i również najczęściej fotografowanych uliczek w Barcelonie. Swą sławę zawdzięcza m.in. temu, że jest jedną z najstarszych i najlepiej zachowanych, podążając wzdłuż niej, możemy poczuć klimat Barcelony z lat imerium rzymskiego, bo niektóre jej elementy zalicza się do fragmentów starożytnych fotyfikacji. Ten balkon mi się nie niesamowice podoba, obok secsesji najbardziej lubię gotyk właśnie.
Dodam jeszcze, że kartka przybyła w bardzo odpowiednim momencie, kiedy zaczytywałam się w Więźniu Nieba - Zafona. Na dodatek teraz jeszcze pożyczyłam dla Babci - Cień Wiatru (jeden z powodów dla których tak chcę tam pojechać) i na to wygląda, że przeczytam to trzeci raz ^^

czwartek, 11 października 2012

95. Polska - Czarny Staw pod Rysami

Coś mi wariuje blogspot i zaczynam tego posta już chyba trzeci raz. Za pierwszym razem był już całkiem skończony, ale go nie opublikowało. To dziwne, bo zdarzało mi się nawet, że mi laptop padał w czasie pisania notki, a gdy go znowu po kilku minutach, wracało do zapisanej wersji. Teraz znowu mi co chwilę wyrzuca jakieś ostrzeżenia ;/ 

Kartkę tę dostałam już dwa dni temu w ramach fav taga od Anki79. Jest to jak widać moje najnowsze cudeńko ,,Limbowe" dzięki któremu moja kolekcja liczy już 10 kartek zapisanych, a razem z tymi, które ktoś mi przywiózł czyste z Tatr już 14. Nie mam pojęcia najmniejszego jaki to jest procent całości, bo po prostu nie wiem ile jest wszystkich wzorów, nigdzie w necie nie ma katalogu wydawnictwa, ani maila, którego by państwo odebrali.. Mało tego, jak poprosiłam telefonicznie o adres mailowy i tak dostałam, ten który system mailowy zwraca mi jako nieistniejący..

Cóż, zatem zbieram sobie ,,Limby" powolutki, za to z ogromną radością reagując na kolejną zdobycz. Teraz oto mogę się cieszyć pocztówką przedstawiającą najbardziej znane obok Morskiego Oka i Giewontu obiekty w polskich Tatracg. Rysy i Czarny Staw. Niestety przyznaję, że nigdy nie byłam na Rysach, obawiam się zresztą, że mogłabym na nie wejść co najwyżej od strony słowackiej, podobno dużo łatwiejsze do zdobycia, bo z tą moją astmą... cóż sport wyczynowy nie wskazany. Ale może gdybym wcześniej trochę pochodziła po mniejszych górach, np. po Beskidach? Myślę, że dałabym radę :) W końcu jak dałam radę przejechać na rowerze jakieś 15 km w jedną stronę w upał by zdobyć pocztówki, to na Rysy też się kiedyś wdrapię!

poniedziałek, 1 października 2012

94. Liban - Bejrut


Chciałabym napisać, że kartka została do mnie wysłana z Bejrutu lub chociaż, że mi ją stamtąd ktoś przywiózł, ale niestety nie. Przywiózł mi ją Tato. Jak kilka innych cudeniek została adresowana do kobiety, u której pracował. Najwyraźniej pani ta dostaje sporo pocztówek, ale nie przywiązuje do nich większej wagi, bo większosć po jakimś czasi wyrzuca. Ta przy okazji remontu też miała iść na śmieci, zatem Tatuś stwierdził, że pewnie mi się spodoba. A jasne, podoba mi się, gdyby tylko była wypisana do mnie to skakałabym z radości, ale jak się nie ma co się lubi... Cóż nie wiem jak można wyrzucić taką piękna egzotyczną pocztówkę. Bejrut, Liban... sądzę, że na swoją przyjdzie mi dłuugo czekać, więc wrzucam tę tutaj, by wywołała wilka z lasu ;) Może a nuż, widelec... i za jakiś czas będę mogła się pochwalić swoją. O dziwo nikt tej pocztówki nie ograbił ze znaczków pocztowych. Najwyraźniej też poczta w Libanie jest baaardzo szybka (tudzież holenderska jest szybsza niż polska), bo kartka ma stempel z 5.09.2012, a już dwa tygodnie temu przywiózł mi ją Tata... co oznacza, że u odbiorczyni zdążyła przeleżakować góra kilka dni. To ile ona szła? 2-3 dni? Chciałabym by do nas takie egzotyki tak szybko dochodziły.
A sam Beirut?  (arab. بيروت, Bayrūt, fr. Beyrouth, gr. Berytos) Jest stolicą i największym miastem Libanu, co za tym idzie jest siedzibą władz tego państwa. Zamieszkuje go ponad 2 miliony mieszkańców, a tendencja jest wciąż wzwyżkowa. Znajdują się tu siedziby wielu banków oraz uczelni. Na pocztówce widoczny jest fragment centrum miasta. Nazwę miastu nadali Fenicjanie, a oznacza ono ,,źródła". Jest ono też bardzo stare było podbijane już w II wieku p.n.e

93. Szwajcaria - Ticino


                                                                                                   

Tę śliczną pocztówkę otrzymałam już rok temu od kuzynki chłopaka - Justyny. Mieszka ona na codzień w Szwajacarii. Nie jestem pewna gdzie dokładnie teraz, bo niedawno się przeprowadzali, ale jeszcze jakieś półtorej miesiąca temu mieszkali w Castione. Nazwa pobrzmiewa włoskim prawda? I słusznie, bo mieszkają oni we włoskim kantonie. Trochę dziwna ta Szwajcaria. Niewielkie państwo, niezależne, a zamieszkują je tak naprawdę potomkowie głównie trzech innych narodów: Włochów, Francuzów i Niemców i te też trzy jezyki obowiązują w Szwajcarii. Nie ma czegoś takiego jak język szwajcarski czy helwecki. W jednym z kantonów - gryzońskim (przezabawne tłumaczenie nazwy) obowiązuje też język ,,romansz" - retroromański. Ticino przedstawione na pocztówce również jest kantonem włoskim, na dodatek wysuniętym najdalej na południe ze wszystkch szwajcarskich. Jego stolicą jest Bellinzona - miasto znane z UNESCO-wych fortyfikacji. Na zdjęciach na pocztówce widoczki z Lugano, Morcote oraz widok ogólny na Bellinzonę. Kanton Ticino oprócz takich oto przepięknych widoków słynie także m.in. z Locarno, w którym to podpisywano w 1925 słynne traktary lokarniańskie, później ratyfikowane w Londynie.  W Locarno znajduje się m.in widoczny w prawym górnym rogu pocztówki kościół pielgrzymkowy - sanktuarium Madonna del Sasso. Z kolei w dolnym prawym dole zobaczyć można Ponte del Salti - most, powstały w XVII wieku, zbudowany z kamienia na miejscu rzymskiego mostu, prawie identycznego łączącego dwa brzegi rzeki Verzascę.
A tak już zupełnie na koniec, to powiem wam, że taki ze mnie głuptak, że na początku myślałam, że Saluti dal Ticino to cała nazwa ^^ geograficzna, dopiero później skojarzyłam Saluti dal z ,,pozdrowienia z" ;)