Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 30 grudnia 2012

112. Estonia

Nie mogę nic wiecej napisać o tym co dokładnie znajduje się na powyższej pocztówce, bo po prostu nie wiem. Podejrzewam, że widoczne jest na niej wybrzeże Morza Bałtyckiego, a na górze chyba m.in. rekononstrukcja osady pierwotnych mieszkańców tego terenu - podobna pewnie do naszego Biskupina.
Estonia jest państwem małym nawet jak na standardy europejskie, gdzie przecież nawet naprawdę duże państwa takie jak Hiszpania czy Francja nie mogą sie równać z niektórymi tylko stanami USA. Estonia jest państwem niewielkim i także niewielu ma mieszkańców - nieco ponad milion i trzysta tysięcy, cóż dla porównania powiem, że całą konurbację śląską zamieszkuje około 2 milionów mieszkańców, a sama Warszawa liczy o jakieś pół miliona mieszkańców więcej niż cała Estonia. Moim zdaniem to nieco smutne, bo jakby nie było trwałość każdego narodu i tradycji zapewnia jego naród, a nieco pond milion wszystkich mieszkańców to przecież malutko i pewnie już z tego powodu dużo wspaniałych tradycji po prostu wymarło. A może się mylę? I tak niewielka ilość mieszkańców bardziej zacieśnia więzi? Musiałabym odwiedzić te małe państewko położone na ponad 1500 wyspach.  Sam Tallin - stolicę Estonii zamieszkuje blisko 1/4 mieszkańców kraju.
Co jeszcze? Dodam też, że kiedyś tereny Estonii należały do Rzeczposolitej Polskiej - jako tzw. Inflanty, a miastami partnerskimi dla Tallina są Gdańsk i Gdynia.
Kartkę tę jako offa przysłała mi Kairit, która rozpisała się tak, że aż miło, dzięki czemu tę pocztówkę bardzo lubię. Kairit pisze m.in. o tym, że chciałaby zwiedzić cały świat, ale i tak najbardziej kocha swój kraj, bo jest w nim mnóstwo pięknych miejsc  - i prawidłowo! Patriotyzm musi być!

poniedziałek, 17 grudnia 2012

110. USA - Taos Pueblo



Tatuś wraca z zagranicy = świeża dostawa kartek. Zawsze mi jakieś przywiezie. Najczęściej kupuje je na targu staroci. Mój Tato jest uparciuch i można mu mówić, że wolę adresowana do mnie niż te z obiegu dziesiątki razy, ale on i tak mi kupuje, bo są tanie jak barszcz. Za euro - dwa przywozi mi ich czasem po 40. Niektóre są tak wyblakłe, że nic nie widac, inne z kolei są naprawdę fajne.
Ta właśnie należy do grona tych, które naprawdę mi się podobają. Czasem wśród wielu innych, które są średnio ciekawe trafiają się prawdziwe perełki, które naprawdę chętnie przygarniam. Pocztówka z Taos Pueblo od razu rzuciłą mi się w oczy - ,,na żywo" jest nawet nieco ładniejsza. Kiedy jeszcze szukając skanu w necie natrafiłam na informację, że jest to jest jedno z amerykańskich UNESCO, ucieszyłam się jeszcze bardziej.
Pueblo to po hiszpańsku wioska. Taos - to nazwa miasteczka w pobliżu której znajduje się ta starożytna osada. Leży ona  w stanie Nowy Meksyk i na listę UNESCO została wpisana m.in. ze względu na to, że zamieszkuje ją plemię indiańskie, które posługuje się językiem, który można by chyba nazwać endemitem - praktycznie mówiąc wymarłym, który również nosi nazwę Taos - mogę nawet przypuszczać, że nazwa okolicznego miasteczka wzięła nazwę od grupy Indian, posługującej się  tym językiem, a nie na odwrót. Teren Taos Pueblos to w zasasdzie ścisły rezerwat, który zamieszkują je potomkowie Indian, którzy prawdopodobnie przybyli na te tereny około 1000 lat temu. Na terenie tym znaleziono ślady kultury prekolumbijskiej.

wtorek, 11 grudnia 2012

109. Ukraina - Kijów



Tak proszę państwa, mam takie ,,szczęście" w losowaniach Totolotka - przepraszam, Postcrossingowej maszyny losującej, że nawet na Ukrainę musiałam się wymienić. Mogę więc w końcu oficjalnie ,,odhaczyć" na liście. Dotąd bowiem małam jedną kartkę, która tak naprawdę była z Ukrainy - przedstawiającą zamek w Podhorcach, która jednak przywędrowała do mnie z Mińska. Jak to mówią niektórzy: ni to wydra, ni to pies, nie wiadomo co to jest. Ani Białoruś, ani Ukraina.
Niedawno więc umówiłam się na wymianę z Viką - dziewczyną, a raczej młodą kobietą, która mieszka w Kijowie i pracuje jako pielęgniarka dla dzieci - szczerze podziwiam, ja od jakiegoś czsu przejęłam część obowiązków pielęgniarek w opiece nad Babcią, ale do opieki nad dziećmi bym się nie nadawała, bo by mi chyba serce pękło. Na pocztówce widzimy Pałac Maryńsk - jest to rezydencja barokowa położona na prawym brzegu Dniepru. W ciągu kilkuset lat budynek ten był różnie wykorzystywany, m.in. jako siedziba wojskowa. Dzisiaj należy do Kancelarii Prezeydenta Ukrainy.
Czyli to chyba tak odpowiednik naszego Białego Domu ;)|
Dodam jeszcze, że ta seria pocztówek należy do moich ulubionych z ukraińskich. Dzisiaj się przyjrzałam favom z Ukrainy i okazało się, że 3/4 mam właśnie z niej - w tym niektóre nawet po 2-3 razy favnięte ;) Tę też.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

108. Polska - Krasiczyn

                       


Posiadam tę pocztówkę już od roku. Wygrałam ją w konkursie Joasi (Joa), która już chyba nie uczestniczy w postcrossingu. Dzięki tej ślicznej kartce, będę ją jednak pamiętać, nawet jeśli już do całej zabawy nie wróci :) Nawet nie pamiętam jak ją wygrałam, może za pomocą starego dobrego radnomizera po prostu ;)
Krasiczyn to miejscowośc w województwie podkarpackim. Tak daleko na wschód się nigdy nie zapędzałam, na wschodzie byłam  tylko niedaleko Annopola w lubelskim, więc co oczywiste zamku nie zwiedziłam nigdy. Jak łatwo się domyślić nazwa miejscowości pochodzi od rodziny Krasickich. Wiąze się z tym jednak ciekawa historia. W 1525 roku wieś Śliwnicę czyli obecny Krasiczyn mieszczący się 10 km od Przemyśla przejął we władanie Jakub z Siecina i to on przekształcił dwór obronny w zamek. Jego synowie z kolei zaczęli się podpisywać jako Krasiccy od nazwy pobliskiej wsi - Krasice.
Zamek w Krasiczynie jest jednym z najlepiej zachowanych (fakt, faktem był odnawiany w ostatnim dziesięcioleciu)  przykładów architektury renesansowo - manierystycznej w Polsce i jednym z najładniejszych obiektów z tego okresu w Europie. Jest zbudowany z zachowaniem orientacji przestrzennej - to znaczy, że ściany budynku wyznaczają cztery kierunku świata, a cztery baszty - Boska, Papieska, Królewska i Szlachecka (Rycerska) stanowią jakby różę wiatrów. Dzisiaj częśc zamku można zwiedzić wraz z przewodnikiem, w innych jego częsciach usytuowano hotel i restaurację.
Tutaj można zobaczyć więcej zdjęć z tego wspaniałego zamku: klik

środa, 5 grudnia 2012

107. Portugalia - Porto


Jako, że dzięki swapowi z Manu obłowiłam się w prawie wszystkie UNESCO portugalskie, możecie się spodziewać notki poświęconej temu krajowi raz na jakiś czas. To w ogóle zabawne, że z Portugalgii mam prawie wszystkie UNESCO, a od ponad roku nie umiem uzbierać wszystkich polskich.  Nawet jeśli liczyć, że mam zaklepaną kartkę z Auschwitz Birkenau, a na Jawor właśnie się dogadałam z Klaudą (Get_me_out) i tak zostają mi jeszcze: Świdnica, Binarowa, Dębno Podhalańskie, Lipnica Murowana, Bilzne i Puszcza Białowieska. Całkiem sporo jak na to, że teoretycznie swój kraj powinno być najłatwiej odhaczyć ;) Nałjatwiej to mi chyba poszło z Macedonią za sprawą Agaty. Jedno Ohrid załatwiło całą sprawę.
A cóż o samym Porto? Niech skonam, jeśli wielu osobom nie kojarzy się ta nazwa z gatunkiem win. Cóż skojrzenie nie jest takie złe. I Porto miasto i porto wino mają coś wspólnego - rzekę Douro. Wino powstje w jej dorzeczach, a miasto leży nad jej ujściem do Oceanu Atlantyckiego. Poza tym porto wytwarza się w Vila Nova de Gaia - mieście położonym w rejonie Porto Wielkie, czyli tak jak jakby w aglomeracji miejskiej. Znajduje się ono po drugiej stronie rzeki i jeśli dobrze się orientuję to właśnie od strony tej miejscowości robione było zdjęcie użyte na pocztówce. Mamy zresztą na niej widoczny jeszcze jeden element związany z winem. Barki, którymi tradycyjnie spławiano beczki z winem. Widzimy też zabudowania nadrzecznej dzielnicy Ribeira (to chyba nie przypadek, że w Barcelonie nadmorska dzielnica też ma taką nazwę? - edit. ano nie, ribeira to po prostu brzeg).
Poza tym Porto jest bardzo starym miastem. Założyli je albo Celtowie albo Rzymianie. Nie wiadomo dokładnie kiedy, ale najstarsze wzmianki o nim pochodzą z V wieku, czyli czasów, kiedy nasz kraj porastała puszcza a zamieszkiwali go wyznawcy Światowida ;) Nazwa Porto nie jest zbyt oryginaln - po portugalsku to po prostu port.